Słowa Konstantej
Jej urocza twarz sprawia, że łzy cisną się do oczu.
Ojej, ale masz wielkie oczy.
Lubi podskakiwać z Abigail.
Spójrzmy w otchłań... razem.
Taki jest przytulaśny, że prawie zapomniałam.
Klątwa dziewięciu żyć... Biedne stworzenie.
Najprzyjemniejsze stworzenie na tym nieprzyjemnym świecie.
Wiesz, że twoje piękno również przeminie?
Jest taki radosny!
Zupełnie nieświadomy przyziemnych problemów...
Zabierz dziób z mego serca!
Jest mój.
On się rozpada!
Otacza ją aura złośliwości i... małpowatości.
Nie miało świadomości swego własnego istnienia. Co za szczęście.
Ech. No dobrze, pobawię się w „piratów”.
Ulotny niczym życie.
Ostrze skazuje was na śmierć.
Doskonały na nagrobki.
Życzliwość rodzi tylko więcej bólu...
Żal mi tej istoty.
Dusza pogrzebana pod ciężarem przeszłości, od której nie ma ucieczki.
Wygląda, jakby pragnął mocy. Pewnie chce wypełnić wewnętrzną pustkę.
Wściekłość to tylko maska skrywająca ból.
Jest za mocny, a ja za słaba.
Wszyscy jesteśmy połączeni z tym miejscem tak czy inaczej.
Zaiste, zacna ostatnia wieczerza.
Morze odtrąca swoich zmarłych.
Płonie jasnym płomieniem.
Wykorzystany i pozostawiony na śmierć.
Wszystko kiedyś umiera.
To drzewo jest przerażające. Na pewno lubi Halloween.
Superstraszne!
Chyba mogę ułożyć pasjansa.
Obsesja śmiertelników na punkcie rzeczy materialnych.
Coś nakazuje mi się w niego wpatrywać.
Świeci... przynajmniej na razie.
Wyrwaliśmy kwiaty z ich domów dla własnej przyjemności.
Wszystko kiedyś umiera.
Tak jest chyba lepiej...
Świetnie.
Po śmierci artysty zyska na wartości.
Niech tak zostanie.
Na koniec życia pozostają nam tylko zdjęcia i obrazy.
Ten róg cię nie ochroni.
Żyje w nieustannym strachu.
Śmierć wcielona!
Wiedza poszła z dymem.
To ciało jest tylko pustym naczyniem.
Nie powinieneś wstawać.