Słowa Konstantej
Będzie gotowe w mgnieniu oka.
Pachnie pożywnie.
Hm, może bym coś upichciła.
Miło będzie zjeść jakiś odpowiednio przygotowany posiłek.
Przenośne źródło ciepła. Przydatne, o ile zachowa się ostrożność.
Przyprawy gotowe do użycia.
Trzeba w to będzie włożyć odrobinę wysiłku.
Uroczy namiot, obawiam się jednak, że do niczego mi się nie przyda.
Bardzo praktyczne.
Solanum tuberosum. Ważny element wielu kultur.
Chyba bardzo lubi ziemniaki.
Kochanie, wygląda przepysznie.
Ależ zmyślne!
Pieczony Solanum tuberosum.
Naprawdę imponująca bulwa!
Nie zaczną rosnąć, póki ich nie posiejemy, złotko.
Kwiatek w doniczce.
Koronne osiągnięcie konglomeratu rolniczo-przemysłowego.
Maniery godne ubolewania! Przydałoby ci się porządne kazanie!
Przed użyciem muszę napełnić ją wodą.
Nieco niekonwencjonalne, ale efektywne narzędzie do nawadniania.
Jakie ma dziwne ubarwienie. Może to jakaś forma ostrzegania innych zwierząt?
Cóż za uroczy Fratercula corniculata!
No już, już.
Pogrążony w głębokim śnie.
Cucurbita pepo.
Swego czasu wydrążyłam wiele dyń. I byłam w tym całkiem niezła.
Dyniowe ciasteczka. Pycha!
Kojarzy mi się to z niefortunnym losem Ichaboda.
Przed założeniem na głowę w dyni trzeba wyrzeźbić twarz.
Może tylko kawałeczek...
Pieczona Cucurbita pepo. Miękka i pyszna.
Rzeźbienie w Cucurbita pepo bardzo odpręża.
Cudownie okrągła dynia.
Nie zaczną rosnąć, póki ich nie posiejemy, złotko.
Przydatne narzędzie do testowania skuteczności broni.
Czysta energia w krystalicznej formie.
Czuję na skórze, że wysyła jakieś sygnały.
Otacza go przedziwna aura.
Dzięki niemu zaznaczymy, gdzie jesteśmy.
Powinno na razie wystarczyć.
Ciekawe, kim jest ten cały „Gryzień”?
Adekwatny słupek.
Coś z rodziny bluszczów.
Imponująca skala.
Zgrzybiała rzeźba.
Upiorny gargulec.
Jego data ważności minęła już dawno.
Te jagody wymagają czasu, aby odrosnąć. To czas, którego nie mam.
Istnieje wiele zastosowań dla miski.