Słowa Konstantej
Czy naprawdę zamierzam wskoczyć do jakiegoś starego portalu? Owszem!
Wolę patrzeć, jak INNI lądują na tyłkach.
Po co martwić się przeszłością lub przyszłością? W końcu i tak wszystko pójdzie z dymem.
W tej chwili nie robi niczego specjalnego.
Po co martwić się przeszłością lub przyszłością? W końcu i tak wszystko pójdzie z dymem.
W tej chwili nie robi niczego specjalnego.
Po co martwić się przeszłością lub przyszłością? W końcu i tak wszystko pójdzie z dymem.
W tej chwili nie robi niczego specjalnego.
To wygląda niebezpiecznie. Chcę spróbować!
Uuu, teraz mogę zważyć moje ryby... Nie żeby mnie to interesowało.
Zjem ich jeszcze z dziesięć.
Polly, chcesz mi przynieść moje rzeczy?
I to się nazywa stylowy kapelusz.
To normalne, że ma w środku tyle części?
Dobrze, że nie wybuchł w ogniu.
Założę się, że w środku wygląda wyjątkowo ohydnie!
Jakieś nasiona.
Nie ma szans, żeby go podpalić. Co za nuda.
Nie podoba mi się jego spojrzenie!
Ryba wpływa na wszystko!
Pewnie potrzebuje sporo wody.
Fuj. Ohydne. Ale użyteczne.
Wprowadza lekkie zamieszanie.
Eeech, to trwa już wieczność!
No dalej, ogniu, do roboty!
W końcu. Pora jeść!
Głupi, pusty garnek.
To tylko głupi garnek.
Można też nosić zapalniczkę.
Tyle roboty dla odrobiny przypraw?
Mam nadzieję, że cała ta robota okaże się tego warta.
Zaklepuję namiot!
Nigdy nie umiałam tego rozstawiać.
Wyhodowany w tym obleśnym brudzie.
Mogę zrobić z tego pieczony worek ziemniaków. Powiedz tylko słowo!
W moim wydaniu nigdy to TAK nie wygląda!
Łoł, nie wiedziałam, że ziemniaki mogą mieć taki kształt!
Pieczenie to nic innego, jak wtykanie rzeczy do ognia.
Wrzućmy go do ogniska!
To tylko garść nasion.
Najchętniej spaliłabym je wszystkie.
Ciekawe, czy łatwo się pali.
Ej! Zabieraj te łapy z moich rzeczy!
Kojąco sucha.
Ha. Wygląda głupio.
Nie podoba mi się, jak macha tym wiosłem.
Ptak! Ciekawe, czy smaczny.
Ha, ha, mam cię.
Założę się, że mogłabym się teraz do niego zakraść.
Ciekawe, co się stanie, jak potraktuje ją ogniem.