Słowa Konstantej
A co to za szczęśliwy dyniak?
Ciasteczka!!!
Na co się gapisz, dyniowa głowo?
Głupia dynia bez twarzy.
Zjem całe.
Ogień spisał się całkiem nieźle.
Ten ogień w środku jest obłędny.
Można by do niej włożyć największą świeczkę! Będzie super!
Jakieś nasiona.
Orientuj się, kukło!
Ładne, ale nigdy nie dorówna ogniowi.
Czyżby nauka posunęła się za daleko?
Ale dziwny!
Jakiś dziwny kamień.
Zastanawiam się, gdzie trafia to całe jedzenie. Pewnie w jakieś obleśne miejsce.
Nie. Patrz. W górę.
Nuda.
Zieeew.
Co jest w niej niby takiego fajnego?
Ha, ha, ha! Spójrzcie tylko na tę głupią statuę kozy!
Fuj. Brzydactwo.
Ha, ha. Ale jesteś stary.
Ale ja chcę więcej porzeczek!
Teraz nie muszę już jeść z podłogi.
To tylko garść nasion.
Fajne.
Jakieś takie małe.
Wow. Moneta. Wielkie mi co.
Pewnie można za to kupić coś fajnego.
Jestem bogata!
Temu czemuś chyba spodobał się prezent.
Przydałoby się trochę ognia.
Założę się, że jest pyszne.
To dopiero pokaże tym krabom.
Mogę ją zerwać.
Można jeść samą mąkę?
Z liśćmi nie ma żartów.
Może to coś to zeżre.
To powinno uspokoić to coś na trochę.
To nie uspokoi tego czegoś na długo.
To coś tego nie chce. Na stos z tym.
Wygląda całkiem nieźle.
Ledwie kilka ząbków czosnku.
Ogień poprawił smak.
To tylko garść nasion.
Wszystko zeżre.
Co? Potrzeba nam było mleka.
Ma strasznie dziwne oczy.
Ognia!
Uch. Chyba muszę go rozstawić.