Słowa Konstantej
Ech... , gratulacje.
Widać już koniec.
To dobre miejsce na start.
Cóż, jest to jakiś start.
Ale bałagan.
Cóż, to tylko rozumne warzywo.
Ta myszomarchew wygląda na gotową do wyścigu!
Mam nadzieję, że szala przechyli się na moją stronę.
Zważy moją myszomarchew.
Oddzielmy ziarna od plew.
Uu, rarytas!
Przecież nie chcę, by łódź odleciała.
Teraz mogę zrobić kotwicę.
Zrobiło się tu trochę gorąco.
Chyba trzeba tu położyć kawałek węgla.
Aż się palę, by zobaczyć, co ma do zaoferowania.
Do tego wiosła trzeba krzepkiej łapy.
Pokieruje mnie w prawo. W lewo też.
Z tego będzie ster.
Można dojechać nim na sam biegun!
Nikt nie będzie mi zaglądał w zęby?
Tak się kończy, gdy ktoś stawia wóz przed koniem.
Co koń wyskoczy trzeba mu coś ofiarować.
Teraz znamy się jak łyse konie.
Kłusa!
Wolę niczego nie kopiować.
Ta uczta mi odpowiada.
To potrawa, którą jeno jaka bestia mogłaby strawić.
Nic szczególnego.
Ten królik z pewnością rozświetli każde pomieszczenie.
Ten królik niczego nie rozświetla.
Wiem, gdzie idealnie się to wkomponuje.
Ten królik z pewnością rozświetli każde pomieszczenie.
Ten królik niczego nie rozświetla.
Wiem, gdzie idealnie się to wkomponuje.
Cisza przed burzą.
Chyba wszyscy czegoś się dziś nauczyliśmy.
Trzeba to zbudować w imię nauki!
Składa się z marchewek, więc według nauki to samo zdrowie.
Niebieski to najbardziej naukowy smak.
Trzęsący się przysmak.
Kicaj prosto do mojego żołądka!
Pachnie jak wegetariański grill.
Ten królik wygląda na głodnego.
Co by tu zrobić...
Muszę uważać, komu to daję.
I po słupie.
Stoi jak słup.
Ale słup.
Willow!