Słowa Konstantej
To wbrew wszystkiemu, czego się uczyliśmy o bezpieczeństwie pożarowym.
Moje ubranie jest w porządku.
Czy tam jest droga do Narni? Ha, ha... eee, to był żart.
Oj, chyba o czymś zapomnieliśmy...
Muszę poczekać, aż mu sierść odrośnie.
Woba, mamy pełną baterię!
Za mało energii.
Za mała.
Nie. Za małe.
Brakuje mi materiałów!
Masz chwilę? Chcesz posłuchać o robalu, którego wczoraj znalazłem?
Chwilunia... to chyba nie są dobre plany.
Bez sensu.
Może spróbuję, kiedy ziemia przestanie się trząść.
Szkoda, że nie mam pianek... ech.
Skoro już tu jesteś, opowiedzieć ci historię z dreszczykiem, którą usłyszałem w radiu?
Mam za krótkie ręce.
Hej, a co to za kapelusz?
Zajęty, Woba.
O nie, topnieje! Już nie możemy go stroić, Woba.
Wyżej już się nie da, Woba!
Kurczę, pusto. Spróbujemy później!
Pora znaleźć inne miejsce, Woba.
To wygląda dość niebezpiecznie.
Chyba trzeba poczekać.
Najpierw muszę to opróżnić.
Nie poddawaj się, Walter!
Chwilunia... Woba, pamiętasz, jak to wyglądało?
To by raczej pasowało do ogrodu pełnego wodorostów.
Sosnowy Pionier wie, z jakiego ekwipunku korzystać. I to nie jest ten.
Ups!
Jeśli to poprawi ci humor, to powiem, że duchy i tak są fajniejsze.
Chyba nie ma czasu.
Kurka. Nie działa.
Możemy poczekać, aż skończą. Prawda, Woba?
Tak właśnie myślałem, że to nie wyjdzie...
Och, eee... chyba nie ma na to czasu. Bo nie żyje.
Znam to już.
Jest tu już jakiś prowiant.
Chyba nie powinienem tego tam dawać... a może?
Chyba ceni sobie swoje obecne życie. Albo jego brak.
Któraś z tych nawiedzonych kłód powinna wystarczyć.
Muszę poszukać grzybów! Woba, chodź!
Tutaj chyba nie urosną.
To raczej nie zadziała.
Muszę poczekać, aż wzejdzie Księżyc.
Em. Przepraszam, możesz powtórzyć?
Muszę znaleźć odpowiedni klucz.
To mi nie wygląda na coś jadalnego.
To raczej nie zadziała.