Słowa Konstantej
Nie poddawaj się, Walter!
Hm, woda się skończyła.
Potrzebuję więcej wody.
Widzisz? To zupełnie nie pasuje!
Wychodzi na to, że potrzebne mi inne danie.
To wygląda tak samo...
Uda mi się! Muszę się tylko w tym połapać.
To była tylko rozgrzewka!
No, Walter, koordynacja, tak jak w podręczniku.
Tak nie wolno!
Lubisz słuchowiska radiowe? Jest takie jedno ze strasznymi historiami, często go słuchałem...
Nie chcę rozgniewać bagiennych potworów!
To nie dla nas, Woba.
Sprawdzę zapasy.
To dusze, Woba, a nie smaczki.
Oj, nie mogę tego używać.
To ja... poczekam, aż skończysz.
To nie będzie niegrzeczne?
Może jak ładnie poproszę...
Już jest ostrzyżony. He, no nieźle, Walterze.
To chyba nie jest zbyt uprzejme...
Hej, zwolnij! Chcę cię tylko zjeść!
Chyba muszę znaleźć inne miejsce!
Och. Zapomniałem o zawodnikach!
Nic się już tam nie zmieści.
"Sosnowy Pionier jest grzeczny i cierpliwy". Ale czy możesz się, proszę, pospieszyć?
Tak nie wolno!
To nie dla nas, Woba.
Szczerze mówiąc, wolałbym gotować nad ogniskiem...
To dusze, Woba, a nie smaczki.
Oj, nie mogę tego używać.
Przepraszam, jakoś straciłem zainteresowanie.
He. Już to wiedziałem.
Dalej, Walterze, skup się! Nie rozpraszaj się!
Em... te małpy nie potrafią rysować map.
Chwilunia... ta mapa dziwnie wygląda.
To nie najlepsze miejsce na opowiadanie strasznych historii...
Lepiej poczekać, aż zrobi się ciemno, żeby straszność była jak największa.
Potrzebuję ogniska, wprowadza w nastrój!
To nie to.
Już nim dzwoniłem!
Mam już tylu dużych i kędzierzawych koleżków, ilu mi trzeba.
Raczej nie zadziała.
Ojej, nie da się tego naprawić.
To nie nasze, Woba.
Chwilunia, chcę się przyjrzeć temu potworowi!
Chyba potrzebuję innego klucza.
W tej sytuacji chyba powinienem użyć czegoś innego.
Kurka, zapomniałem czegoś, żeby to owinąć.
Chyba nie powinienem...