Słowa Konstantej
Ale przykry widok, co?
Ładna drewniana konstrukcja.
O tych bzyczkach napisano całą książkę, co?
Wiem już o tych paskudach więcej, niż bym sobie tego życzył.
Lepiej się do tego nie zbliżać.
Chyba wystarczy mi siekiera, dziękuję bardzo.
Moją pierwszą myślą, gdy widzę pożar, nie jest otwieranie książki.
Jest tu rozdział o łowieniu w przerębli?
Zostawię to ekspertom.
Ale czy umie sama sadzić drzewa?
Tyle czytania? Czy to na pewno krótsza wersja?
Muszą utrudniać ogrodnictwo, co?
To pewnie jedna z tych książek o świetle, co?
To pewnie jej sposób na światły umysł.
Mam gęsią skórkę od samego patrzenia.
Przydałaby mi się, gdy mieszkałem na Zachodnim Wybrzeżu.
Ech, w najgorszym razie zrobi się z tego blokadę do drzwi.
Hej, ta książka jest chyba o uprawie drzew!
Idealna lektura podczas pełni księżyca.
Zimno mi nie przeszkadza, ale lato nie jest przyjemne z tymi kudłami.
U nas w Kanadzie nie ma tyle macek.
Mam dość pająków, nie muszę jeszcze o nich czytać!
Wygląda dość nieporęcznie.
Lepiej bierzmy nogę za pas.
Nie jest w najlepszym stanie.
Założę się, że mogę to poskładać przy dobrej temperaturze.
Dałoby się nim okorować bal.
Mogę łapać robale.
Patrzcie no, morskie roślinki.
Wybrane do zera.
To trochę brutalne, nie?
Ciekawe, co jest w środku... Mam nadzieję, że kłody.
Papier jest brązowy. Jak drewno.
Wygląda przyjaźnie.
Co za niebo w gębie.
Po ptakach.
Dobry do chowania się przed przyrodą.
Wolę margarynę.
Nigdy im nie ufałem...
I gdzie teraz uciekniesz?
Chrupiąca! Ale jednocześnie miękka?
Przepraszam! Przepraszam. To okropne!
Trzymaj się z dala od tych przekąsek!
Nareszcie.
Nadal temu nie ufam.
Nie ma nic gorszego.
Ale pyszne żarełko!
Będzie bolało.
Zaklepane.
Cud, że cokolwiek rośnie w tym klimacie.