Słowa Konstantej
Wypluwa prawie tyle zębów, co hokeiści.
Zwykle samemu wzywam zwierzęta.
Przyjacielski koleżka, tak?
Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem.
To musiało w końcu nastąpić.
Przypomina mi o domu.
Przypomina mi się dom.
Ale się spociła.
Ale się spociła.
Aaach. Przypomina mi się dom.
Dopiero jak zetnę dość drewna!
Mógłbym to porąbać, gdyby było trzeba.
Arktyczne ogary?
Dobra na długie wędrówki.
Przypomina mi się dom.
Mogę potrzebować do tego rękawiczek.
Poślemy ich tym prosto do Jukonu.
Gdy mieszka się na północy, trzeba przywyknąć do zimna.
Gdzie on się podział?
Nie wiem, jak go przesunąć.
Ciekawe, co Winona w nich widzi.
Broda dzielnie rośnie.
Nie poleję tym naleśników.
Co za kolczasty bajzel!
Przydałoby się jeszcze masło orzechowe.
Ledwo czuć fasolę!
Nie zaszkodzi trochę się rozejrzeć, co?
Tam na górze coś jest, Lucy.
Ale będzie bałagan, jak to spadnie.
Pyszna zemsta.
Ten patyk naprawdę dodaje smaku.
Jak się je ugotuje, to będą pyszne.
Nawet jak już go zdejmę, wciąż czuję tę dziwną fakturę.
Jak dla mnie to bardzo dobre jedzenie.
Smaczna, lekka przekąska.
Ta pszczoła nie wygląda na specjalnie przyjazną.
Nie jest zachwycona swoją sytuacją.
No, bez tego jest tu ładniej.
Podpisuję się obiema ręcami, że można by nauczyć kociaki atakować ptaki.
Nie jestem przekonany...
A niech to.
Kociaki będą miały rozrywkę.
Założę się, że te kociaki chciałyby się czymś pobawić.
Ależ marnotrawstwo dobrego drewna.
Na mój gust to bardziej przypomina domek dla ptaków.
Chyba nie ma gdzie tu się schować.
Zaraz skończy mi się czas.
Zabawa z drewnem to jest coś, co lubimy najbardziej, prawda, Lucy?
Chciałbyś, żeby ktoś cię pogłaskał, co nie?
Ależ jesteś słodziutki, co nie?