Słowa Konstantej
Hm. Przydałby się tu jakiś spławik.
Nie ma to jak dzień na rybach.
Hm. Wygląda na to, że ptaki jednak czasami się przydają.
Hm. Wygląda na to, że ptaki jednak czasami się przydają.
Trzeba będzie na nią bardzo uważać.
Ciekawe, co za potwór złapie się na taką przynętę.
Czy słońce, czy deszcz, ryby trzeba łowić.
Chętnie połowiłbym trochę pod lodem.
Na pewno się na nią złapią, nie?
Na pewno się na nią złapią, nie?
Na pewno się na nią złapią, nie?
Na pewno się na nią złapią, nie?
Na pewno się na nią złapią, nie?
Na pewno się na nią złapią, nie?
Sprawdzimy, czy biorą, nie?
Gdybym tylko nie był taki głodny, od razu bym to wyrzucił.
Będzie z ciebie dobry posiłek.
W życiu nie widziałem takiej kłującej ryby.
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek jadł suma. Niech żyją pierwsze razy!
To jest bardzo dziwne.
Przykro mi, stary, ale twoje wąsy nie dorastają moim do pięt.
Przykro mi, stary, ale twoje wąsy nie dorastają moim do pięt.
Czułbyś się jak u siebie w domu na Wielkiej Białej Północy.
Jakby cię tak zamarynować w syropie klonowym... Tylko czy tu rosną klony?
Miałem nadzieję, że złowię coś większego.
Maluszek, nie?
Nie ma na niej przesadnie dużo mięsa.
To zwykła płotka!
Ta ryba wygląda dziwnie, ale za to bardzo apetycznie pachnie.
Jesień, jesień, jesień, ach, to ty!
Ale ładna rybka, co nie?
No proszę, jednak wyszło dzisiaj słońce.
To nie było zbyt grzeczne, co?
Zgubiłeś się, koleś? Ziemia jest w tamtą stronę.
Pewnego dnia z przyjemnością porąbię cię na kawałki.
To drzewo mogę ściąć, prawda?
Jak miło, że ta roślina potrzymała mi figi.
Jakaś część mnie ma straszną ochotę, żeby to dźgnąć.
Spalił się na popiół.
Jest tam coś fajnego?
Lucy, nabierz powietrza!
Całkiem niezła zdobycz, nie?
Cóż, chyba sam muszę iść na ryby.
Naprawiało się kiedyś siatki bramek hokejowych.
Tradycyjne łowienie mi się podobało.
Zobaczymy, czy coś złapie.
Lepiej się za to zabiorę.
Dodamy tu trochę zieleniny, co?
To powinno załatwić sprawę!
Chyba mógłbym nałożyć trochę więcej.