Słowa Konstantej
Prawie siekiera, ale jednak nie.
Niszczenie kamieni za pomocą rośliny. Zupełnie na odwrót niż zwykle.
W zasadzie wygląda całkiem w porządku.
Coś jakby nie w formie.
Trochę za bardzo wyrywny jak na mój gust.
Chyba lubi złoto.
Nie wiem dlaczego, ale lubię tego gościa.
Coś jakby nie w formie.
Trochę za bardzo wyrywny jak na mój gust.
Chyba lubi złoto.
Nie wiem dlaczego, ale lubię tego gościa.
Nie chcę go denerwować.
Jak wykorzystywać, to po całości.
Chciałbym złożyć skargę na kucharza.
Szkoda dobrej wieprzowinki.
Marny cień jej dawnej chwały.
Nadziewana boczkiem.
Odrobina taśmy klejącej załatwiłaby sprawę.
Przepraszam! Wcale nie podglądałem, przysięgam!
To nie mój król.
To już nie prosiak.
Stanowimy zespół! Ha!
Chodzący boczek!
Ten raczej nie da sobie w kaszę dmuchać.
Zdarza się nawet najlepszym.
Spaliło się.
Chyba trzeba tu jakiegoś mięsa, Lucy.
No patrzcie państwo.
Boczek z ogonkiem.
To chyba jakiś namiot.
Jak one to zrobiły bez przeciwstawnych kciuków?
Przysługa, którą za jakiś czas mógłbym spieniężyć.
Wygląda mi to na jakieś świńskie ustrojstwo.
Muszę ją zasadzić, żeby było co ścinać!
Drzewo, przybywaj!
Wygląda jak jakaś flaga piracka, nie?
To tutaj, nie?
To naprawdę nie mój styl.
Obrzydliwe!
Grillowanie nic nie dało.
To mi wygląda na organiczne nakrycie głowy.
Ciekawe, co mi tu wyrośnie.
Nie można się gapi na rośliny, bo nie urosną.
Czas na żarcie!
Nie ma w niej nawet krztyny życia, co nie?
Teatr to zupełnie nie moja bajka.
To chyba coś o koniach czy czymś takim.
Nie jest to lekka lektura.
Może to prześpię.
nie zachowuje się przyjaźnie...