Słowa Konstantej
Jeżeli szczęście mam, wykitował już nam.
Ohoho! To chyba jeszcze nie koniec!
Tego chochlika nie da się tak łatwo złapać.
Kończ waść, wstydu oszczędź!
Zobaczymy, co z niego zostało?
Została tylko energia i ani grama duszy. Jaka szkoda.
Ohoho, ten chochlik zbyt dobrze zna się na sztuczkach, by dać się tak oszukać.
Straszna potwora, co nie znajdzie swojego amatora!
Klejnot lśniący życiem.
Kotwica rzucona, łajba unieruchomiona.
Mógłbym zbudować takie śmieszne rzeczy na statek.
Twarde to jak stal. Spal to lepiej, spal!
Owoc pełen uroku, zjedz go dla wzroku po zmroku.
Nie wije on się już? Tak nudniej, ale cóż.
W piecu w drzewie ogień drzemie.
Drzewo było i się zbyło.
Drzewo z włosami tylko stoi, a każdy się go boi.
Zaiście, znikło i życie, i liście.
Przesadzę stwierdzeniem tym może, lecz cieszy mnie, żeś w humorze.
Co teraz? Aa, nie teraz.
Nie jest to preferowana pozycja przewrażliwionego porostu?
Trudno zadowolić czasami drzewo z kaprysami.
Zauważam ziarno do zasiania, hi, hi, hi!
Urocze miejsce do magicznych psikusów.
Ojej, ojej, zupełnie źle.
Śmierć okrutna, myśl to smutna!
Hyuyu, ale tu upiornie!
To nie są odciski moich kopyt!
Wijące się, robaczo-rybne jedzenie.
Powiedz mi po prostu, czego pragniesz.
Wybacz mi, szacowna bestio! Jestem li tylko robakiem!
Czy radujesz się, mój przyjacielu?
Założenie tego na lewą stronę może powodować mrowienie, hihi!
Lepiej przynieście wiadro!
Przekaz jest zrozumiały, mam zabierać stąd moje szpargały.
Pusta, pozbawiona duszy skorupa.
Nie potrafię przyrządzać pożywienia śmiertelników.
Trochę zejdzie.
Aż drżę z niecierpliwości!
Wygląda na to, że wszystko gotowe!
Cokolwiek się w tym gotowało, jest już zimne.
O nie! To faktycznie niezła zagadka!
Masz dla mnie jakieś sekrety?
Jaka szkoda, z tych maszyn nie da się wyssać ani grama duszy.
O raju, to wygląda na ciężkie.
Dźwięk podłogi wprost spod nogi, hi, hi, hi!
Proszę, proszę, ktoś nie życzył sobie otwierania tych drzwi.
Nie powiem śmiertelnikom, że jest tutaj, bo tylko nabiorą złudnej nadziei.
Szuka czegoś ukrytego.
Drogi już nie wskazuje, bo ciągle się psuje.