Słowa Konstantej
Ciekawe ustrojstwo!
A cóż to? Coś do poczytania?
Wygląda na to, że nasz kapryśny księżyc cieszył się tu dużą estymą.
Ten fragment zupełnie nie ma sensu. Chyba że...
O raju! Kto by pomyślał!
Hihihi, nie będę psuć niespodzianki!
Oho, ale fajnie! To pułapka!
Czym jesteś i co nabroiłeś?
Inna wróżka przybyła wskazać mi drogę? Nie sądzę, hihihi!
Pożąda jakiejś błyskotki.
Mocno trzyma ten skarb.
Ooch, zawsze chciałem mieć łuski.
Wszelkie wrogie uderzenia zablokuje zbroja z kamienia.
Szeleszcząca ochrona, po co ci ona!
Pancerz zimny jak głaz!
Ten tulecyt jest wprost zniewalający!
Mówią, że w modzie... są żebra na przodzie!
Jeśli ma to znaczyć, że nie będę musiał tak często jeść, wchodzę w to!
Wygląda trochę jak ślimółw.
Odczuwam wstręt, gdy patrzysz na mój sprzęt.
Odpukać w niemalowane drewno, jak to mówią!
Kto by chciał się przytulić do chochlika? Hyuyu!
Marchewki? Jeszcze przyda się kilka do cholewki!
Lekki i wytrzymały, pożytek z niego niemały.
Kłująca roślinna protekcja. Perfekcja!
Chroni ciało przed szwankiem. Umysł to inna historia.
Ubranie w moim rozmiarze stworzone w innym wymiarze.
W moich dłoniach posłuży za czarnego konia.
Z pewnością jakiś głupi psikus.
Jakie ma znaczenie, dokąd idę!
Nie ma tu nic do obejrzenia, obawiam się.
Z pewnością jakiś głupi psikus.
Jakie ma znaczenie, dokąd idę!
Nie ma tu nic do obejrzenia, obawiam się.
Popioły, popioły, popioły.
Skok między wymiarami zniszczył tę kość!
Skok między wymiarami zniszczył ten kwiat!
Nie może istnieć w tym wymiarze.
To chyba włócznia. Hyuyu!
To jest dziwne, nawet jak na ludzkie jedzenie.
Wolałbym nie.
Ja dziękuję.
Osobliwe nasiona, tak bardzo, tak bardzo.
Och, ale się zaraz zabawimy!
Koniec zabawy.
Hyuyu, robi się dziwnie!
Przeskoczyłem tędy.
I stąd właśnie biorą się chochliki. Hyuyu!
W szponach chochlika mógłby być niebezpieczny.
Nie jestem pewien, jak się tym bawić.