Słowa Konstantej

To był jak dotąd mój ulubiony akt.

Bravo! Bravissimo!

A teraz wizjoner...

Nasza nadzorczyni jest oddana sprawie,

a ja w pełni ufam,

że dzięki niej podołamy tej próbie.

Inny nie przetrwa.

Och, ale jednak to zrobi!

On chyba się tego nie spodziewał.

HA HA HA HA HA!

Wizjoner? On widzi, że jesteśmy znudzeni?

HA HA HA HA HA!

Przed nami trudne zadanie.

Mimo tego zaprojektuję w tej krainie

niewyobrażalnie złożoną i niemożliwą do rozwiązania strukturę.

Wszystko ku chwale króla i królowej,

całego królestwa

i przyszłości naszej rasy.

Uczyłem Wobę sztuczek, patrzcie!

Dobra, Woba... zostań!

Dobra psinka!

No... a nad resztą jeszcze pracujemy.

Ale i tak całkiem imponujące, prawda?

– Jesteś już stary – mówi syn do taty.

– A włosy masz już całkiem siwe.

Mimo to na głowie wciąż stoisz od laty.

Czy tak zachowują się osoby leciwe?

– W czasach młodości – rzekł ojciec niedbale

– Bałem się, że w ten sposób można mózg uszkodzić.

Lecz jestem już pewien, że nie mam go wcale.

Dlatego by przestać, nie mogę się zgodzić.

Adieu, patrie!

L'onde est en furie.

Adieu, patrie,

Azur!

Adieu, maison, treille au fruit mûr,

Adieu, les fleurs d’or du vieux mur!

Bardzo dziękuję, naprawdę nie trzeba.

A teraz przyzwę uosobienie mroku z tego tajemniczego tomu!

Przedstawienie było lepsze bez... no, było lepsze wcześniej.

Ekhem! Powiemy teraz wiersz!

Siedziała babcia Ela na skraju fotela,

serwatkę i ser miała w misce.

Przyłączył się pająk, lecz gdy wskoczył na nią,

Babunia uciekła z piskiem.

– Był u mnie mały remont,

czy na obiad wstąpisz?

Namawiał pająk muchę, gotów do posiłku.

– Piękne mieszkanie, chyba w to nie wątpisz.

Zrób mi przyjemność, oszczędź mi wysiłku.