Słowa Konstantej
Z mechanizmami zwykle świetnie sobie radzę...
Nie... nie chcę na to patrzeć.
Lojalny koń.
Komu służysz?
Co stało się z rycerstwem?
Jego czas dobiegł końca.
Jego futro to wskazówka, że jest już lato.
Urosło mu ciepłe zimowe futro.
Wygląda bardzo sycąco.
On naprawdę psuje tę porę roku.
Dla mnie? Nie trzeba było!
Lepiej nie będę się z tym rozstawać. Tak na wszelki wypadek.
Pyszne i chrupiące kółeczka z ziemniaków.
Skamieniały dla dodatkowej ochrony.
Lepiej nie będzie.
Lekki, ale niezbyt wytrzymały.
Lekki i nie krępuje ruchów.
Zapewnia niezgorszą ochronę.
Może pomóc uderzać nieco mocniej.
Dodaje energii to harców.
To powinno zapewnić bezpieczeństwo.
Niech wszyscy uderzą w chorągiew!
Doskonale nadaje się do odwracania uwagi.
Ten jegomość wszystkim tutaj rządzi.
Może wywołać niezgorsze zniszczenia.
Kamienny potwór!
Wejrzenie pełne nauki.
Te mięciutkie pióra sprawiają, że myślę o ucieczce!
Jedzie siarką.
Ten kwiat przesycony jest leczniczą magią.
Dzięki tej girlandzie odzyskam co nieco witalności.
Niebezpieczny oręż.
Wymaga klucza.
To powinno załatwić sprawę.
Gdyby to przywdziać, moje ciosy raziłyby bardziej.
Do rzucania.
Tędy trafiliśmy w te strony. Miejmy nadzieję, że tędy je też opuścimy.
Czas na mnie.
Te kryształy tchnęły wiatr w me umiejętności.
Oto, skąd biorą się wrogowie.
Wygląda dość potężnie.
Zdaje się wzmacniać biegłość w lecznictwie.
Tsk, puszcza swoje młode samopas.
Nie... nie żyje?
Ciepłe. To jajo chyba zostało już ugotowane.
Jest coraz zimniejsze. To chyba niedobrze.
Prawie widzę, jak się uśmiecha.
Robak pokryty lawą – definicja szczęścia.
Z jakiegoś powodu chyba mnie lubi.
Znowu pora karmienia?