Słowa Konstantej
Co za utrapienie, znowu zapomniałam cię nakarmić?
Trochę się boję.
Chyba można tego dotknąć. Ale po co miałabym to robić?
Gorące!
Tutaj nie popływam.
Wszystkie kamienie są takie same.
Ktoś sprytnie oblał tę pieczeń galaretką.
Ma bardzo ciekawą konsystencję.
Dziwny ten budyń.
Nawet drzewa na mnie polują!
Co za nietypowa ozdóbka!
Nawet drzewa na mnie polują!
Nie będę się zatrzymywać, żeby wytrzeszczać gały na każdą napotkaną roślinę!
Nie potrzebuję tego. Trzeba mi więcej czasu!
Poświeci mi przez kilka cennych minut.
Doceniam tutaj każdą odrobinę światła.
Ileż to szkód wyrządziłaś na różnych osiach czasu...
Czuję się pewniej, gdy jest w pobliżu.
A tobie co się stało? Wyglądasz okropnie!
No chodźże, ty stary capie!
Zakręcony niczym kręte ścieżki czasu.
Tak, piorunochron był dobrym pomysłem.
Na wypadek, gdyby niebu zachciało się żartować.
Ach, młodość. Ciesz się nią, póki możesz.
Ta kłoda ma w sobie więcej życia, niż powinna.
Och, co za okropna facjata.
Ten korzeń w środku ma w sobie sporo życia.
To zaczyna wyglądać nieciekawie.
Czy powrót do przeszłości, by zjeść to jeszcze kilka razy, to lekkomyślne wykorzystanie czasu?
Mmm, nocomar w maśle.
Tak, do tego kłody się nadają.
Powstała z drzewa, co nikogo nie powinno dziwić.
Nie mam do ciebie cierpliwości!
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Co za utrapienie, chyba mam halucynacje.
Szczęścia nigdy nie za wiele.
Lucy, tak? Co za utrapienie, teraz do tego mówię!
Bardzo chce przeżyć.
A kysz, wstrętne stworzenie!
To niesamowite, że nosząc to, widzę wszystko.
Jaki ciekawy materiał. Wykorzystam go.
Naprawianie jest szybsze niż tworzenie od nowa.