Słowa Konstantej
Jest śliczna... TERAZ...
I tak nie użyliby tych rzeczy.
W życiu mnie nie złapiesz w czymś takim.
Rozgrzewa od środka.
Części tego mechanizmu wyglądają... znajomo...
Wydaje mi się, że ktoś mnie obserwuje...
To mi oszczędzi czasu!
Ten grzyb jest nawet gorszy od innych.
Wiedziałam, że nie bez powodu nie lubię grzybów!
Nie chcę, żeby mi grzyb rósł na głowie.
Teraz śmierdzi spaloną zgnilizną.
Fuj. Śmierdzi zgnilizną.
Koniec końców wyszło z tego przyjemne ognisko.
Aż dziw, że na tej zgniłej kłodzie nie wyrosły żadne grzyby.
Ależ te grzyby się mnożą.
Czasy świetności ma już za sobą.
Zamarznięte na kość.
Świetnie... grzyby.
Co mam zrobić z tymi wszystkimi grzybami?
Czas znaleźć nowe źródło światła.
Co za dziwny kształt grzyba.
Światło stworzone bez oliwy czy zapałek nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
Czas znaleźć nowe źródło światła.
Kolorowe zarodniki mogą ożywić to miejsce.
Tak, świecące grzyby mi się podobają.
Szybko nie zapomnę tego smrodu.
Ech, próbuje wyhodować kolejne grzyby.
Nigdy nie lubiłam grzybów.
Więcej grzybów. Cudownie.
Szybko nie zapomnę tego smrodu.
Znowu czas na zarodniki?
Jeśli nie będę uważać, to się o któregoś potknę.
Szybko nie zapomnę tego smrodu.
Nie chcę na sobie żadnych zarodników!
Ciekawe, jakim cudem tak wyrósł. Czym go karmili...
Szybko nie zapomnę tego smrodu.
Niezwykle zły grzyb.
Za drugim razem wygląda jeszcze gorzej.
Nie ufam temu.
Widzę, że nie traci apetytu.
Niedobrze.
Och. Zapomniałam, że one czasem tak robią.
Nie będę za nim tęsknić.
Cóż za okropny widok!
Nie mogę patrzeć na to stworzenie!
Co za utrapienie, mam chyba deja vu…
Może tym razem tak będzie lepiej.
To stworzenie żyje?!
Śpi, czy...?
Obawiam się, że ten biedny maluch nie zostanie dobrym piekarzem.