Słowa Konstantej
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Trochę to ciekawsze, ale wciąż nic niezwykłego.
Czemu tracę czas, patrząc na ziemię?
Tęskniłam za przyjemnym skrzypieniem desek podłogowych pod stopami.
Ale to ładnie pachnie...
Zwykła rzepa.
Upieczona rzepa.
Po co tracić czas i je sadzić, skoro mogę od razu je zjeść?
Ale ma kolczastą skorupę!
Może to miało się wydarzyć.
Co się stało, to się nie odstanie. Przynajmniej na razie.
Jego czas na tym świecie został skrócony.
Słabo wygląda. Nawet słabiej niż zwykle.
Nie nazwałabym tego drzewem. Raczej żałosnym zbiorem patyków.
Tak zaczynają drzewa.
Powodzenia, malutkie drzewko.
Czasy świetności ma już za sobą.
Gałązki zawsze się w końcu przydają.
To nie wygląda na jakikolwiek znany mi mechanizm.
To nie wygląda na jakikolwiek znany mi mechanizm.
Przydatny parasol.
Dzięki temu węgorz smakuje odrobinę lepiej.
Pozostałość po zniszczonej osi czasu.
Dziwi mnie, że aż tyle wytrzymał.
Świetnie. Teraz się nie zgubię.
Jestem we właściwym miejscu.
Tu się nie przyda.
Chwila, chwila... To właśnie ciebie potrzebuję!
Gotowe!
Szkoda, że nie pamiętam, co to robi.
Odrobinkę klaustrofobicznie.
Przydatne ustrojstwo. Ciekawe, czy da się zbudować wersję przenośną.
A więc wszystko sprowadza się do tego.
Co za utrapienie... Czegoś tu potrzeba, tylko czego...?
Nie mogę tu zawiązać liny.
Myślałam, że nigdy tego już nie zobaczę.
No to się porobiło.
Może warto będzie się przywiązać przed wskoczeniem w bezkresną przepaść.
Funkcjonalny element.
Pamiętam te... skróty.
Co za utrapienie. Wiedziałam, że o czymś zapomniałam.
Co jeszcze mi wyleciało z głowy?