Słowa Konstantej
Gdzie to zostawiłam ostatnim razem?
Większość czasu po prostu sobie stoi.
Coś w nich jest...
Pamiętam! Przydałoby się jakieś źródło zasilania.
Dość misterne. Przypomina mój zegarek.
Czas to aktywować.
Z czasem to zrozumiem.
Chyba tego nie przewidział.
Tak wyglądał ich koniec.
Długo stali na warcie.
Od razu widać, że to jest zepsute.
Szkoda, że to nie jest przenośne.
Wiedziałam, że o czymś zapomniałam.
Zepsute.
Jest tu jakaś zasada?
Po co marnować czas na mycie talerzy, skoro można zjeść z patelni?
Co za utrapienie! Czas nie był dla niego łaskawy!
Coś do jedzenia.
Cóż za modny wzór.
Strzępy czasoprzestrzeni.
Ooo, wygląda się w tym dość tajemniczo, prawda?
I znowu jestem tam, gdzie wszystko się zaczęło... Ech.
Naprawianie jest szybsze niż tworzenie od nowa.
Czyżbym usłyszała szept? Nie, musiało mi się wydawać.
Przynajmniej będę sucha.
Oo, jakie eleganckie danie!
Najlepiej zamoczyć je w syropie.
To się zawsze źle kończy.
Znowu?!
Tylko ja uważam, że to zły pomysł?
Zaczynamy...
Pamiętam, że czasem się to przydaje.
Nigdy się nie nauczymy!
Wiem, co tam jest.
Niektórych granic nie należy przekraczać.
Nie da się tego naprawić, ale części mogą się przydać.
Zaraz oszaleję!
Pamiętam cię.
Można to jakoś zutylizować.
Może dostanie drugą szansę, a może wykorzystamy jego części.
Ciekawe, czy pamięta.
Zawsze się plącze pod nogami!
Pamiętam cię.
Czego to nie wymyślą!
Z chęcią bym to rozmontowała i zobaczyła, jak ten mechanizm tyka.
Trybiki, druty i zębatki, o rany!
Nie lubię być w klatce.
Hmm, przyspieszenie terraformacji?
Wiem, do czego to służy...
Wybiegał w przyszłość.