Słowa Konstantej
Krewetki obierane z pancerzyków.
Krewetki doznają gębowstąpienia.
Jak się odwrócę, zdaje mi się, że słyszę, jak dyszy.
Wierny kompan na leśne wędrówki.
Cielęcina budzi we mnie ambiwalentne uczucia.
Bonne nuit, befsztyczku.
Kryje mi plecy.
Jajka na miękko... chrupiący boczek... mogę umrzeć szczęśliwy...
Co mam do stracenia?
Cóż za kolory!
To... raczej nie mój styl.
O! Świętujemy!
Dziwny projekt. No ale stworzył go dziwny człowiek.
Co za miły prezent!
Zupełnie pozbawione wigoru.
Nie wiem, czy to bezpieczne.
Ach, natknąłem się na świeże banany!
Dodałbym szczyptę cynamonu.
Może nie najbardziej wyszukane danie, ale bardzo smaczne.
Pierwsza pomoc.
Obym tego nie zgubił w zupie.
Rzadko miałem okazję je przyrządzać!
Nietypowe połączenie składników, ale smaczne!
Niektóre kulinarne eksperymenty wychodzą lepiej, inne gorzej.
Ach, bon! Wyszło całkiem smaczne!
Myślę, że stać nas na trochę więcej.
Wyborne!
Twarda rzecz!
Ciekawe w takim razie, jak wygląda toperz.
Okropieństwo.
Nie chciałbym przeszkadzać im w drzemce.
Miło byłoby wziąć kąpiel.
Niełatwy składnik.
Quelle horreur! Co za marnotrawstwo jedzenia!
Może trzeba go zamarynować.
Może jeśli nie będzie w nim utworów, to pomieści zupę?
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Shakespeare? To przecież nic wikińskiego...
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Shakespeare? To przecież nic wikińskiego...
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Nie wiedziałem, że była tak dobrą śpiewaczką!
Hmm, może nada się na wywar?
Przydałoby się trochę czosnku...
Obrzydliwe.
Nie podobasz mi się ani trochę!