Słowa Konstantej
Flambirowany bordźwiedź!
C’est fini.
O rany, czas na drugie danie!
Dzięki niemu moje składniki nie stracą świeżości.
Futrzasta ochrona przed żywiołami.
Wydaje się ciepłe.
Wołek, który to założy, będzie prawdziwym szczęściarzem!
Całkiem przyjemna.
Lepsze to niż goła ziemia. Tylko trochę drapie.
Gdzie są pszczoły, tam jest i miód!
Cześć, słodziaku.
Za długo się karmelizował.
Miodowe bingo!
Domek miodorobów!
Konie miodu...
Miodowe bingo!
Jest trochę miodku.
Za długo się karmelizował.
Madame, miód gotowy!
To malutki ul miodorobów!
Konie miodu...
Madame, miód gotowy!
Jest trochę miodku.
To już nie wołek, to wołowina.
Och, non! Odszedł w tuszy wieku, w swoich najsoczystszych latach!
Ten jest całkiem spokojny.
Tak jest, kolego. Ja prowadzę, ty idziesz za mną.
Nadchodzi wołowinka!
Pasujemy do siebie jak stek i pyszne masło czosnkowe.
Głowa do góry, odrośnie.
Gotuje się!
Też lubisz jeść.
Myślę, że z tym mógłbym sobie poradzić.
Polędwiczka śpi...
Przydałoby się, żeby moja bestia nabrała trochę ciałka.
Pasuje wręcz idealnie.
Moja bestia zasługuje na coś pysznego.
Jego strata, mój zysk.
En flambé.
Wygląd jest istotny.
A teraz czas przybrać stek!
Lepiej się tym zajmę, non?
To nie dzwonek na obiad?
Och, non, non, non, nie znoszę użądleń!
Sprzęt niezbędny do uprawy miodu.
Słychać, że się nie lenią.
Zmilitaryzowane pszczoły.
Współczuję temu, kto na to wpadnie.
Grzechem byłoby nie skraść tak dobrego miodu!
Ten miód chyba nie będzie zbyt smaczny.