Słowa Konstantej
Trzeba się przyzwyczaić.
Posiłek energetyczny!
Tylko proszę delikatnie!
A gdzie przyczłapy?
Nie chcę się narzucać, ale kiszki zaczynają się odzywać.
To dzieło mojego liściastego przyjaciela.
Wystygły.
W głowie gotuje mi się plan...
Moi prześladowcy będą dobrze wysmażeni.
Temperatura spadła do średniej.
Tylko mnie nie gryź!
Ta rozgwiazda wygląda nietypowo.
Niespecjalnie humanitarna.
Muszę zapamiętać, gdzie to się znajduje...
Skończyło się skarbochowanie.
Skarb!
Prawdziwy skarb to więcej miejsca na zapasy.
Coś tu jest nie tak...
Ktoś lub coś nie chce, żebym tędy szedł.
Młode drzewo powinno dobrze się odżywiać!
Pachnie jak pieczone warzywa.
Gotowe do żniw.
Hm. Minerały i błonnik.
Zdrowa, młoda sadzonka.
Najpierw sadzimy, a potem zbieramy plony.
Do jakiegoż to dania potrzeba tak wielkiego widelca?
Ktoś zgubił swoje kulki.
Przeżuwacze stworzone ręką człowieka.
Nie wygląda na godnego zaufania.
Nie znam przepisu, do którego potrzeba czegoś takiego.
Słodko byś wyglądała w ogródku.
Nadal może się nadać do odmierzania.
Co chcesz osiągnąć, mon ami?
Co chcesz osiągnąć, mon ami?
Szkoda.
Ciekawe co jest w środku.
Ma trudności z zachowaniem pionu.
Sam sobie coś zanucę.
Podrapiesz mnie po pleckach?
Przyrząd niezbędny w kuchni.
Przyda się do pieczystego.
Wszędzie się wciśnie.
Zdaje się, że madame Wiklińska miała kota.
Niezbyt przyjemna woń.
Któż ci zrobił taką krzywdę?
Nie mam wielu ubrań.
Malutka wieżyczka.
Malutka wieżyczka.
Niektórych rzeczy rozwiązać się nie da.
Konik, z drzewa koń...