Słowa Konstantej
Nie zmieści się.
Nie obawiaj się. Posiadam anielską cierpliwość.
To tu nie pasuje.
Robotyczny śmieć.
Mam ważniejsze rzeczy do roboty niż to.
Dusze to zupełnie inna sprawa.
Nie znam magicznego słowa.
Lepiej nie kombinować z tajemną wiedzą.
Jestem na to za mądry.
Wyciągnę z niej wszystkie sekrety, jak tylko znajdę odpowiednie oświetlenie.
To tylko jakieś bazgroły.
Chyba jestem w niewłaściwym miejscu, żeby tego użyć.
Ktoś już go sobie wziął.
Wystarczy mi jeden cuchnący zwierz, który ciągle za mną łazi.
Nie.
Tego się już nie naprawi.
Czyjeś śmieci.
Nie będzie ze mną zadzierać żaden przerośnięty krampus.
Gdzieś tu musi być jakiś inny klucz.
Szlag! Zły klucz.
Nie wiem, co mam zapakować.
Nie mogę tego teraz zrobić.
Poczekam... Wymaga tego elegancja.
Pewnie konkurs jest w jakimś innym miejscu...
Gdzie ten niekompetentny juror?
Dokąd on znowu poszedł?
Niegrzecznie!
Stary projekt. Nie potrzebuję takiego.
Nie udało się.
Muszę jakoś zabić czas.
Ach. To uczucie satysfakcji z owocnej pracy.
Co teraz?
Jeśli ktokolwiek powinien sobie z tym poradzić, to właśnie ja.
Mój świat! Zapada się!
Atakuje mnie mój własny świat!
Trzęsienie ziemi!
Niechże ten dar zaspokoi pragnienie bestii.
Czy znajdujesz w tym radość, stworze?
Cóż za wysiłek.
Ta wiedza... była ukryta nawet przede mną.
Nie reaguje na magię cienia. Może potrzebne jest inne źródło mocy...
Strata czasu. Posiadam już tę wiedzę.
Czarna magia na nowo nabiera mocy.
Zaczynamy od początku.
Potęga rośnie.
Nie boję się rękoczynów!
Nieograniczona moc!
Wreszcie odrobina wytchnienia od wilgoci.
Czuję, że czuwa nade mną niewidzialna siła.
To mnie uchroni przed sennością.