Słowa Konstantej
Nie mogę spać w dzień.
Jak się teraz prześpię, rozreguluje mi się cały zegar biologiczny.
Z reguły sjestę się robi po jedzeniu, nie przed.
Nie mogę spać. Jestem zbyt głodny.
Tutaj tego nie otworzę.
Czas na sen, nie na drzemkę.
Trochę tu zbyt straszno na takie rzeczy.
Tak się dzieje, jak się bierze udział w błazenadzie.
A niech to… Czy możesz z łaski swojej wyłączyć to przeklęte światło?!
To chyba nie jest najlepszy pomysł.
To jest żart, tak?
Dziwne. Zapomnieli ją zastawić.
To oczywiście była tylko rozgrzewka...
Jeszcze kiedyś się spotkamy, wspomnisz moje słowa...
Muszę ćwiczyć cierpliwość.
Prawie czuję się zrelaksowany.
Dlaczego nie chcą połknąć tej przynęty? Może powinienem im zaoferować tajemną wiedzę...
Zaczyna nużyć mnie to czekanie.
Szlag! Ta ryba uciekła z moim osprzętem!
Żyłka musi być bardziej napięta.
Nadciągają kłopoty.
Nie spodoba jej się to.
Przeklęte stwory! Tylko ta nora spajała platformę!
Ach. Jednak wcale nie nadaje się do zwodowania.
Uspokój się!
Ciekawie się zapowiada.
Co za paskudztwo!
Nie podoba mi się ten dźwięk...
Oby z tego wyrosło coś pożytecznego.
Odkrywam tajemnice tej rośliny.
Bardzo śmieszne. Nie wylądowałbym na zadku, gdyby ta wiedźma wiedziała, co robi!
Niedobrze.
Ten hałas nie wróży niczego dobrego.
Typowy królik. Zawsze znika, gdy jest potrzebny.
Pod ziemią dzieje się jakieś szaleństwo.
Szymon, ty łotrze!
Mam cię, Szymonie!
Pod nami pełza jakieś stworzenie, to pewne.
Cóż to za sztuczki?!
Wiedza to potęga. A potęga to... cóż, potęga.
Doświadczenie, bez którego byłbym kontent.
Ależ nie ma potrzeby mi dziękować.
Pozwól, że pomogę.
Ktoś zadziera nosa.
Wasza „Wysokość”.
Wasza „Królewska Mość”.
Pasuje idealnie.
Wasza „Wysokość”.
Wasza „Królewska Mość”.
Cykl rozpoczyna się na nowo.