Słowa Konstantej
Ech, ale tam paskudnie.
Och, nie. Wiem, co jest źródłem tego dźwięku.
A niech mnie. Kojarzę ten dźwięk.
Cóż za niespodzianka.
Nareszcie coś nowego.
Och, jestem za daleko od miejsca startu? Może to ono powinno się zbliżyć do mnie!
Chyba o czymś zapomniałeś, kolego.
Może w pobliżu wieży początkowej powinno być trochę miejsca.
Cóż mogłoby być ważniejsze niż przybycie, gdy ich wzywam?
Przeklęte ptaki!
Nie należysz do MOJEGO świata!
Do broni!
Umysł ponad krzepę!
Poświęć się dla mojej wygody!
Nie pozwolę z siebie drwić!
Zmuszasz mnie do tego!
I trzymaj się z daleka!
Do następnego razu, prosiaku!
Szkoda na ciebie mojego czasu!
Nie pozwolę robić z siebie durnia... następnym razem!
Następnym razem ci nie daruję!
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Całkiem uroczy z ciebie duszek, czyż nie?
Hmm? Osobliwie znajome uczucie.
Domaga się ofiary.
Lepiej, jeśli przestanę z tym igrać.
Wyczuwam potężną magię.
Potężna więź łączy tego ducha z naszym światem.
Zastanawiam się, jak też radzi sobie mój brat...
Wyczuwam potężną magię.
To nie moje dzieło.
Cokolwiek to jest, wkrótce się przekonamy.
Strasznie to wadzi! Ech, brzmię jak Wilson.
Brzydactwo.
Zabierzmy się już za to.
Nawet Oni nie zdołaliby zbudować czegoś tak diabelskiego.
Ktoś bardziej miłujący przyrodę może byłby w stanie do czegoś ją wykorzystać.
Na otwartym ogniu.
Hmm, wygląda na to, że powinna być w ziemi.
A więc tu go zostawiłem!
Sprawia, że jestem dość niespokojny... ale cóż to za moc.
Nawet fragmenty emanują mocą.
Ach, teraz rozumiem...
Coś mi tu nie pasuje...
Zdaje się, że ktoś zauważył nasze działania.
Wygląda groźniej niż wcześniej.