Słowa Konstantej
Nie. Ja NIE śpiewam.
Nie. Ja NIE śpiewam.
Nie zamierzam tego jeść.
I tak nie zamierzam go zjeść.
Włochata sprawa.
Bierz, co tylko chcesz.
O jeden problem mniej.
Ech. Nie mogę go tu zostawić.
Wpływ „księżyca” staje się silniejszy.
Przenośny. W sam raz dla Wilsona.
Popatrz na tę kamizelę.
Byłby z niego niezły dywanik.
Szczęścia to tutaj akurat brakuje.
Przynajmniej do czegoś się nadają.
Nie przepadam za spaniem w takich warunkach.
Tak ciężko pracują. Głupie owady.
I co mam z nią zrobić?
Pieczony miód.
Oj kusi, ale niestety jest pełny pszczół.
Pojemnik na pszczoły.
Czemu te pszczoły nie są mymi sługami?
Oj kusi, ale niestety jest pełny pszczół.
Trzeba jeszcze trochę poczekać.
Pieczony miód.
Zrobiłem już dość, ta stara kobieta może sobie sama walczyć z pszczołami.
Chyba sama to zrobiła.
Czemu te pszczoły nie są mymi sługami?
Zrobiłem już dość, ta stara kobieta może sobie sama walczyć z pszczołami.
Trzeba jeszcze trochę poczekać.
Martwe wołki śmierdzą jeszcze gorzej.
Jak śmiesz mi tak umierać!
Lubię, gdy zwierzęta znają swoje miejsce.
A niech to. Idzie za mną.
Popatrz tylko na to głupie zwierzę.
Chyba teraz to stworzenie jest na mojej głowie.
Teraz wygląda nie tylko głupio, ale do tego żałośnie.
Tak, ty rozumiesz, jak to działa.
Zdaje się, że dla niektórych jest to uroczy widok.
Musiałbym być pod ścianą, by na tobie jeździć.
Jak śpi, jest tylko marginalnie mniej głupi.
Pewnie muszę nakarmić tę głupią bestię.
Wyczuciem smaku bym tego nie nazwał.
Lepiej, żeby na razie bestia była zadowolona.
Śmierdzi oborą.
Co za szkoda...
Niedorzeczne.
Trzeba sprawić, by ten stwór był mniej brzydki.
Czy ja wyglądam na pospolitego budowlańca? Ech, no dobra...
Wygląda na to, że ten dźwięk działa na wołka hipnotyzująco.
Trzymaj swój odwłok z dala ode mnie, madam!