Słowa Konstantej
Ciekawość zawsze ze mną wygrywa.
Marne źródło światła. Ale niech będzie.
Wygląda na to, że praca tutaj nigdy się nie kończy.
Przynajmniej jest małe, więc można nad tym w miarę zapanować.
Wygląda na to, że praca tutaj nigdy się nie kończy.
Żartujesz?
Te rekwizyty pozostawiają trochę do życzenia.
I mam to zrobić sam?
Co one tam ukrywają...
Wymaga zapłaty.
Zagram, ale bez przyjemności.
Wracaj tutaj, ty parszywcu!
I mam to zrobić sam?
Wymaga zapłaty.
Cóż za bezsens...
Co one tam ukrywają...
Jestem prawie pewien, że to ta...
I mam to zrobić sam?
Wymaga zapłaty.
Kwestia zapamiętania. Pokażę, jakie to proste.
I mam to zrobić sam?
Wymaga zapłaty.
Wyobrażam sobie, że niektórych mogłoby to rozbawić.
Wymaga zapłaty.
Cóż, zakładam, że odrobina zniszczenia może być relaksująca.
I mam to zrobić sam?
Wymaga zapłaty.
Kolejna bzdurna rozrywka.
Co one tam ukrywają...
Jestem pewien, że wszystko jest ustawione.
I mam to zrobić sam?
Wymaga zapłaty.
Nieistotne zwycięstwo.
Cóż za oryginalność.
To już przesada.
Dobra. Wezmę udział w tych durnych zabawach.
Patrzcie no! Pyszni się, jakby był właścicielem tego miejsca.
Jest tu tak odświętnie, jak lubię – czyli wcale.
Ptakom chyba się podoba. Niektóre stworzenia nie mają za grosz gustu.
Już więcej rupieci nie da się upchać na jedno drzewo.
Jest takie... ech... dziwaczne.
Wątpię, żeby mieli coś dla mnie.
Czy muszę wszystko tutaj robić sam?
Los. Wspaniale.
No świetnie. Teraz dostanę jakąś bezużyteczną błyskotkę z budki z nagrodami.
Nie wiem, dlaczego poświęcam temu tyle czasu.
Niczego lepszego się nie spodziewałem.
Zbyt wesołe jak na mój gust.
Przynajmniej odpocznę od tego przeklętego upału.
W pewnym stopniu chroni przed piekącym słońcem.