Słowa Konstantej
Pozwala okazać zaangażowanie bez konieczności dotyku.
Do łapania bezbronnych owadów.
Obrzydlistwo. Niech ktoś inny to zbierze.
Zebraliśmy już to, co da się zjeść.
To żeby chłopstwo nie wychodziło przed szereg.
Przyjemna i foremna.
Moglibyśmy coś zapakować.
Przypomina mi się, jak grałem w teatrzyku szkolnym.
Kic i do gara.
Akt kompletnej destrukcji.
Znajdzie się tam dla mnie miejsce.
Osełka masełka.
Latający kwiatek.
Szkoda by było, jakby mu ktoś urwał skrzydła.
Dość tego trzepotania.
Ha, ha, ha! Dorwałem go!
Koneser mięsa.
Do widzenia.
Fuj.
Jakie to groteskowe.
Mięso zawinięte w kapustę. Doprawdy ekscytujące.
Jeżoroślina.
Kaktus platfus!
Ta część kaktusa jest fantastyczna.
Włożenie tego do ust nie byłoby rozsądne.
Kaktus w wersji jadalnej.
Chyba nie doceniałem tych słonecznych wybrzeży.
Zaraz będzie po ptokach.
Bardzo przyjemne.
Charlie przez jakiś czas się nie pokaże.
Potrzeba paliwa.
Ognista sprawa.
Skończyło się.
Jak te dziwadła dostają się do mojego świata?
Mam cię.
Wyglądasz okropnie.
Nasza torba słodkości.
Jest cała pokryta wyobrażeniami szybkich rzeczy.
To mi wygląda na ciężkie. Ktoś powinien załadować to do armaty.
Dość tej wesołości jak na jeden dzień.
To miejsce zaczyna przypominać cyrk.
Czy muszę wszystko tutaj robić sam?
No tak. Przecież nie chcemy, żeby ktoś pomyślał, że jednak mamy dobry gust, czyż nie?
Wygląda na to, że praca tutaj nigdy się nie kończy.
Cudownie. Jest bardziej tandetne, niż myślałem.
Wygląda na to, że praca tutaj nigdy się nie kończy.
Jeszcze jeden śmieć.
I co w tym niby takiego niesamowitego?
Nędzne to wszystko. Kiedyś robiłem porządne posągi...
Ciekawość zawsze ze mną wygrywa.