Słowa Konstantej
Nie wiem, jak się tu dostały.
Cichaj... Mój śliczny.
Rozpada się na kawałki.
Obrzydliwe!
Przyziemne sprawy przyrody.
Bardzo śmieszne.
Suchy, łamliwy, ale krzepiący.
Chyba mógłbym zrobić z tego coś przydatnego.
To na nich zbudowano cywilizację.
Słuchaj, może uda nam się jakoś dogadać?
Węszyłeś w miejscach, w których nie powinieneś, czyż nie?
Jak dla mnie nic mu nie jest.
Ktoś powinien się umyć.
Z czym on ma problem?
Gdyby tylko dało się ten kamień rozbić, mógłby się przydać.
W środku widać coś mrocznego.
Pachnie... niebezpiecznie.
Przystosuj się lub giń.
Ups.
Skąpane w ogniu.
Raczej nie odrośnie.
Pewien mój znajomy zwykłe nazywać je jako „liściakami”.
Zamknij paszczę!
Gdybym tylko nie przestał się tym zajmować.
Mdłe.
Puste naczynie czekające na dekorację lub światło.
Tymczasowy odpoczynek od mroku.
Ma walory czysto dekoracyjne.
Teraz kolej Wilsona, żeby zdobyć żarówki.
Każdy kwiat, nawet najpiękniejszy, kiedyś więdnie.
Kto boi się ciemności?
Bez polotu.
Gdyby tylko życie było takie proste.
Proszę, proszę. Co za dzieło.
Cóż za imponujący widok!
Ale z ciebie jeleń.
Nawet ja boję się tego typa.
Lepiej się go pozbyć.
Obrzydliwe.
Ktoś pociąga za sznurki tego nędznika!
Sprawia, że jest tu zimno jak w moim sercu.
Ostrzegałem. Nie wiń mnie, jak wszystko stanie w płomieniach.
Sam muszę wszystko robić?
Jeleklopy są strasznie krótkowzroczne.
Obrzydliwy.
Klejnot przepełnia jego ataki straszliwą siłą.
Nic dobrego już z tego nie będzie.
Funkcjonalność ponad formą.
Podstawowa ochrona przed wilgocią.
Bardziej zaawansowana ochrona przed wilgocią.