Słowa Konstantej
Dziwne...
Chyba odrasta...
Wybrane do zera.
Nawet NIE WAŻ SIĘ strząsnąć morskiej wody na mój garnitur!
Dodaje autorytetu. Pasuje do mnie.
Imponujące.
Było to raczej nieeleganckie.
Teraz dostrzegam jego prawdziwą naturę.
Są dwa sposoby patrzenia na tą przeszkodę.
Ups.
Skądże zaraza w moim świecie?
Wygląda mi dość podejrzanie.
Miękka, drewniana łodyżka.
Odrośnie
Nic nie przetrwa w tym upale.
Cóż… Niech będzie, zakładam, że tak mniej więcej właśnie jest.
Nikt nie jest bezpieczny.
Udał się do miejsca, gdzie strach nie istnieje.
Pusta skorupa człowieka.
Przynajmniej ogień zdusi nieco ten odór.
Ciekawe. Może dostarczy mi przydatnej wiedzy.
Tę zbitkę odpadów można nazwać czapką?
Nie potrzebuję okularów! Kto ci powiedział, że potrzebuję okularów?
Brakowało mi pracy stwórczej.
Koniec rzeźbienia, koniec tworzenia.
Kawałek marmuru powinien wystarczyć.
Ach, tak.. Nie najgorzej.
Hmm. Greckie rysy nigdy mnie nie przekonywały.
Wygląda znacznie lepiej.
Wydostaniemy cię z tej opresji, przyjacielu.
No proszę! Wygląda całkiem nieźle.
Widziałem już kiedyś tę głowę... ale nigdy w marmurze.
Moim zdaniem szkoda dobrego marmuru.
No, tak jak miało być.
Wydostaniemy cię z tej opresji, przyjacielu.
Moje dzieła! Ale toporne.
Wygląda jakoś... znajomo.
Ktoś ma bardzo dziwny gust.
Tak chyba lepiej, co?
Wydostaniemy cię z tej opresji, przyjacielu.
Dlaczego ktoś chciałbym to zakrywać?
Ale kinol!
Cóż, do niczego się już nie przyda.
Zaraz zobaczymy, czy pomysły Higgsbury'ego trzymają się wody.
Wygląda całkiem przyzwoicie.
Nietrudno rozbić statek na czymś takim.
Pusta. Niech ktoś się tym zajmie.
Pełna. Niech ktoś się tym zajmie.
Jeszcze jedna rzecz, którą trzeba taszczyć z miejsca na miejsce.
Same się pewnie nie zasieją.