Słowa Konstantej
A co było nie tak z moim dywanem?
Gleba.
Oto moje naturalne środowisko.
Dobrej jakości kamieniarstwo.
Odrobinę krzykliwa, ale zdecydowanie robi wrażenie.
Gleba.
Gleba.
Dużo kurzu.
Ciepła, lecz dławi płomienie.
Śmierdzi błotem.
Gleba.
Gleba.
Gleba.
Gleba.
Drapie.
Cała aż ocieka wodą.
Gleba.
Nie pasuje tutaj.
Kamienna podłoga.
Kamienna podłoga.
Kamienna podłoga.
Gleba.
Gleba.
Ta przynajmniej się do czegoś przyda.
Trochę twarda.
Kamienna podłoga.
Pff. Tania podróbka.
Kamienna podłoga.
Pff. Tania podróbka.
Kamienna podłoga.
Pff. Tania podróbka.
Gleba.
Syf i brud.
Gleba.
Gleba.
Gleba.
Kamienna podłoga.
Gleba.
Wolę lite drewno.
Jak świątecznie.
Wielka, nabrzmiała rzepa.
Wciąż podle smakuje.
Mam to posadzić?
Cokolwiek twardogłowy.
Ups.
Skąpane w ogniu.
Raczej nie odrośnie.
Skądże zaraza w moim świecie?
Amatorskie drzewo.
Mógłbym go zasadzić... Ale po co?