Słowa Konstantej
Wciąż należy do króla.
Wciąż należy do króla.
Pomieszanie z poplątaniem. Metafora ludzkiego życia.
Nie pionek, ale jednak wciąż sługa.
Nie pionek, ale jednak wciąż sługa.
Jarmarczne sztuczki.
Przeciwieństwo elegancji.
Mam już dość magicznych sztuczek. Dzięki bardzo.
Nie mam w zwyczaju spijać nieznanych płynów.
Zawsze na wierzchu.
Ciągle powtarzam ludziom, że *nie jestem* wampirem!
W mych oczach jesteście wszyscy mrówkami.
Co za tandeta.
Nie patrz tak na mnie!
Rozmiary w stu procentach zgodne z oryginałem.
Pojęcia nie mam, na co tu patrzę.
Ale taniocha.
Co mi po tym?
Pąk róży.
Tyle dobrego, że to nie ragtime.
Czyżby jakiś chory produkt akademickiego umysłu?
Zabawka dla małego geniusza.
Może schowam je w śpiworze robota, gdy najdzie mnie nuda.
Wolałbym, żeby mnie z tym nie widziano.
Wolałbym zegarek kieszonkowy na łańcuszku.
Mój garnitur nie zasługuje na takie okropieństwo.
Nie! NIEE!
Moje ambicje poszły z dymem.
Może znów mógłbym rządzić... jako król wędkarzy!
Waga: Imię wędkarza:
Waga: Imię wędkarza: Ciesz się chwilą sławy, póki trwa...
Waga: Imię wędkarza: Pokłońcie się przed królem wędkarstwa!
Waga: Imię wędkarza: Imponująca, czyż nie?
Pali się.
Spaliło się na popiół.
Nie mam znacznie ważniejszych spraw na głowie?
Waga: Zebrano dnia: Umiarkowany okaz.
Waga: Zebrano dnia: To chyba jednak jakieś osiągnięcie.
Widzę, że nie ma za bardzo o czym mówić.
Bardziej nadaje się na jesień.
Ciężko ubrać się modnie zimą.
Przynajmniej śluz się wypalił.
Pełna letniego śluzu.
Trąba rozszerza się zimą, żeby pomieścić więcej śluzu.
Kręć się z nami, kręć w kółeczko.
Nie znoszę brudzić sobie rąk.
Kamienna podłoga.
Gleba.
Poważnie, Higgsbury?
Wysokiej jakości długowłosy dywan!