Słowa Konstantej
W obecnym stanie nie ma zeń pożytku. Czas pokaże.
Tylko spójrz na siebie. Nie ma z ciebie żadnego pożytku.
Pospolite, ale przydatne.
Ach. Tego nam było potrzeba – nowej pary oczu...
Ach. Tego nam było potrzeba – nowej pary oczu...
Trochę pokrzywiona!
Będzie musiał wystarczyć.
Co ty znowu kombinujesz, Charlie?
To miejsce się rozpada.
Z moim szczęściem doprowadzi to do mojej zguby.
Poradziłbym sobie bez niego.
To ustrojstwo tu nie zadziała.
Hm. Pokażę ci, gdzie twoje miejsce.
Ani drgnij!
Pociągnąć dźwignię...
Imponujące. Zaczynam rozumieć, dlaczego nasza pomoc była konieczna...
Zawracanie głowy.
Klucz...
Co zapewniało zasilanie wyznawcom księżyca?
Nie mogę przywiązać liny? Ekscytujące.
To droga w jedną stronę.
Ktoś już to wziął.
Zabezpieczę linę. Może będę musiał tu wrócić.
Część całości.
Te zmyślne robale...
Fantastycznie. Powinienem był się domyślić, że nie będzie łatwo.
Dlaczego brakuje tylu części?
Hmm, gdzie to umieścić?
Przydaj się do czegoś.
Na szczęście to nieożywiona wieża.
Nie obudzi się bez zasilania.
Przeklęta wieża potrzebuje więcej części.
Ożywia to pradawna magia.
Nie rozpoznaję tych run.
Mam co do tego mieszane uczucia.
To sprzed moich czasów.
Uuu, jakie to przerażające.
Od razu widać, że zepsute.
To chyba jakiś rodzaj magii.
Kto by się spodziewał.
Oczywiście, że jest zepsute.
Włączasz czy wyłączasz? Zdecyduj się.
Przynajmniej jest ciepły.
Nikomu się już nie przyda.
Przepadam za dobrym drinkiem.
Phi, przestarzałe.
Marnowanie tego materiału byłoby ogromną stratą.
Ciemność to często niedoceniana pomoc.
Fantastyczne... I w moim ulubionym kolorze.
Niektóre rzeczy da się naprawić.