Słowa Konstantej
Aż parzy!
Na razie tylko wypluwam pomysły, ale już chyba wiem, co z tobą zrobić...
Te drzewa chyba się trochę pogubiły.
W środku jest coś żywego.
Oryginał był lepszy, ale to też nie jest złe.
Fachowy termin to „drzewne kluski”.
A gdybym to delikatnie trącił?
Czuję spalone tosty.
Widzę morskie szczątki.
Dam się porwać.
Coś się złapało!
Coś się złapało, ale uciekło...
Może znowu łapać ryby!
Ma haka na ryby.
No to teraz czekamy...
Trzeba by to umieścić gdzieś, gdzie jest dużo ryb.
Smutno tu bez wodorostów…
Wodorostów na pęczki!
Możnaby zmieścić tu więcej wodorostów.
Smutno tu bez wodorostów…
Wodorostów na pęczki!
Możnaby zmieścić tu więcej wodorostów.
Przydałoby się więcej wołkowego dzwonka.
Wygląda chrupiąco.
Udana reakcja chemiczna.
Tak szybko rosną! Aż... aż łza się w oku kręci.
Garść dziwnych nasion.
Ten klejnot wydaje się wyjątkowy.
Zostało naukowo udowodnione, że klejnoty wyglądają znacznie lepiej na kiju.
Teleportacja naprawdę bywa przydatna.
Klejnot. I to pomarańczowy.
Ciężko się zgubić, gdy wypatruje cię cos takiego.
To znacznie lepsze niż chodzenie.
Jeszcze coś nam wydrze z rąk.
Pusta nora. Nic się tej wydrze nie wydrze.
Dobrze się przyjrzę tej wydrzej norze.
Bez wydrzej nory nabieramy wody.
Chyba z choinki się urwała.
Marzy, by zostać kiedyś drzewem.
Jeśli drzewa miałyby paznokcie, to wyglądałyby właśnie tak.
Samiutki początek istnienia drzewa.
Może zawierać coś fantastycznego! Albo przerażającego!
Ależ ten chleb odstawił się na święta.
Do muzykowania zwierzętom.
Kilka arkuszy papirusu.
Bez bezy życie jest nic niewarte.
Ta plwocina jest żrąca!
Chyba trwa sezon godowy.
No i to jest ognisty ptak.
Był ptak i nie ma ptaka.