Słowa Konstantej
Umiemy ładniej malować.
Nie mamy teraz ochoty na malowanie.
Jesteśmy przystojni?
Zmieniłeś fryzurę? Wygląda nieźle!
Na pewno jest mięciutki.
Mógłby mnie strawić!
Wydaje nam się, że tak będzie lepiej.
Jesteśmy trochę smutni, gdy na to patrzymy.
T-to nie wygląda dobrze!
Brr, nie lubimy zimna.
Ojej, my mamy osiem oczu, a tutaj nie ma nawet jednego.
Zbudujemy to – mamy w końcu wiele oczu i odnóży!
Okropność.
Ha, ha, ale dziwadło.
Nie rób nam krzywdy, a nie zrobimy krzywdy tobie!
Kiedyś była tu trawa.
Zasłania nasze największe oczy.
Dzięki temu nasze włoski za bardzo nie mokną.
Wodo, już nas nie dorwiesz!
Co za dziwadło.
Nie dam rady tego użyć.
Kupka ziemi. Na pewno coś ukrywa.
Nie ma nic w pobliżu.
Prowadź, a ja pójdę za tobą!
Jesteśmy blisko!
Idziemy w dobrą stronę.
Coś jest w okolicy.
Jakieś tajemnicze coś.
Ma chyba dziurę na jakiś wielki klucz.
Chyba jest gotowa.
Porządna różdżka!
Postanowiliśmy, że zostaniemy teraz portowym pająkiem.
Prawie zapomnieliśmy o słupkach!
Ile falbanek...
Pomożemy w budowie!
Ma wszystko, czego potrzebuje łódź!
Nie wiem, czy chcę trafić do kolejnego brzucha.
Dobrze, zjemy sałatkę.
Trochę smok, ale trochę jednak mucha. Może być smaczna.
Wygląda jak moja stara skrzynia na zabawki!
Stara skrzynia na zabawki była dużo gorsza i mniejsza!
Pomysłowy piecyk!
Co ci się stało w twarz?
Gorący jak piec!
Ciepły piecyk.
Wygląda podejrzanie.
Teraz wygląda smaczniej.
Wielgachny i smaczniuchny.
Można by z nich coś wyhodować.
Przód jest dość przerażający.