Słowa Konstantej
Dobry strażnik, ale niech już przestanie się tak na mnie gapić.
Zajmuje się procesem trawiennym.
Lepiej zabierzmy się za gotowanie jakichś ofiar.
Na tle innych garnków prezentuje się adekwatnie.
Strasznie się czepia.
Monumentalny monument.
To pradawna statua.
Na co tak spoglądasz?
Wg nauki powinny już dawno wyginąć.
Po tych jagodach nie ma nawet śladu.
Jasna miska.
Garść dziwnych nasion.
Posiłek na każdą okoliczność.
W sam raz na malutką mieszankę.
Bogactwo mojego umysłu więcej jest warte.
Rozsądna liczba monet.
Może mieć niezłą wartość.
Można ich użyć do ponownego otwarcia Bramy.
Prawdziwa rzecz.
Mogę w mig coś upichcić.
Krabopułapka.
Przybory kuchenne.
Pewnie aż roi się od witamin.
Wszystko gotowe do pieczenia.
Ugotowane listowie.
Mogę to złożyć w ofierze na ołtarzu Gryzienia.
Naukowo stwierdzony sposób na zadowolenie boga niebios.
To w sumie tylko przekąska.
Nie tego chce.
To nieudany eksperyment.
Pomaga na oddech jak mało co.
Doskonale zbrązowiał.
Garść dziwnych nasion.
Ta koza jest jakaś taka mała.
Dobra rzecz. Tylko nie wolno myśleć o tym, skąd się wzięła.
Przypomina mi moją nianię.
Teraz brakuje mi tylko działki.
Trzeba będzie kogoś zgrillować.
Aż skwierczę z podniecenia.
To grillowania małych posiłków.
Artefakt rolniczy.
Można swobodnie założyć, że się przyda.
Zachowam go, aż dotrę do parku.
Ha. Przypomina mi o domu.
Olśniewająca.
Codzienne zmagania.
Co za obleśna chatka.
Jest tam jakaś nauka?
Przydałoby mi się kilka rzeczy.
Jadalne muchomory.