Słowa Konstantej
Ktoś zabrał głowę.
To miejsce sprawia, że jeżą się pajęcze włoski...
Wciąż się na niego trochę gniewamy. Ale tylko kapkę.
Porządny marmur!
Niezły miecz!
Wygląda jak prawdziwy, ale jest zimny w dotyku.
Kiedyś stłukłem wazon mamy... Nie była zadowolona.
Drapie. Jak broda dziadka!
Ojej, chcemy sterować!
Z tego będzie ster.
Musimy być ostrożni. Można by tym wykuć oko!
Mama zawsze mówiła, że nie potrafię usiedzieć na miejscu.
Mama zawsze mówiła, że nie potrafię usiedzieć na miejscu.
Pamiętam, jak rysowałem przy stole.
Pamiętam, jak rysowałem przy stole.
Niech to ktoś naprawi, żebyśmy mogli się tym pobawić.
Pracuje, gdy my się bawimy!
Chroni nasze ośmioro oczu przed słońcem.
Zaraz sami się porządnie nadziejemy!
Pachnie pysznie!
Zebrane.
Zebraliśmy je?
To chyba kaktus.
Ciekawe, czy mama takie kiedyś widziała…
Uff... Baliśmy się, że w środku będzie wściekła ostryga.
Nie chce nas wpuścić!
Możemy tu włożyć rzeczy do wędkowania!
O, o! Te pęknięcia chyba się powiększają…
O nie! Złamał się!
Ochroni nas!
O, o! Te pęknięcia chyba się powiększają…
Ojej, biedny filar.
Filarze, dziękujemy ci za chronienie nas!
Co tam jest?
Co tam jest?
Ble... zdrowe jedzenie!
Śmieszna i drapiąca.
Czy to na wierzchu to pianki?
Mama parzyła mi kiedyś herbatę... A przynajmniej wydaje mi się, że to robiła...
To magiczny miecz!
Ojej, ktoś to zepsuł.
Jest tak duży, że wszyscy się przy nim zmieszczą!
Jedzenia starczy dla wszystkich!
To nie jest odpowiednia pora na to.
Jak skrzynka z zabawkami, tylko dla wędkarzy!
Skrywa wędkarskie sekrety!
Ojciec czasami zabierał mnie na ryby.
Słodycze!
Ale ma nogi!
Czyżbym słyszał jakieś piski?