Słowa Konstantej
Zepsute.
Światło w ciemności.
Tak zdrowa dieta zapewnia długie życie. Koszmar.
Martwe i gnijące.
Nie dodaje pikanterii mojemu życiu.
Przebieranie wołka jest... całkiem przyjemne...
Poszarpane szczątki.
Zniknę w skrywanej wewnątrz ciemności.
Nie wszystkie wracają.
Nie zawsze da się coś naprawić. Ale czasem tak.
Jeden szybki ruch i wszystko skończone.
Zostanę w jej cieniu.
Ma elektryzujący smak.
Jak nic gofry.
Nie podoba mi się to.
Niszczy i jest niszczony, po czym znów powstaje. Ten cykl nigdy się nie kończy.
Tyle śmierci w tak małym opakowaniu.
Wkrótce będzie gotowy.
Porzucony, zapomniany fragment ciała.
Też bym się rozwścieczyła.
Lepiej jest nie wiedzieć?
Dzięki temu maszyna nie ucieknie.
Nie przywrócę temu życia, ale części mogą się do czegoś przysłużyć.
Zaczynam mieć ich dość.
Czy maszyny śnią?
Szkoda, że my nie mamy części zamiennych.
Może wrócić do życia lub poświęcić części dla dobra innej maszyny.
Stracił pewną iskrę.
Rządzi nimi istota wyższa.
Czy maszyny śnią?
Niektóre rzeczy są nie do naprawienia.
Ależ kojące by było myśleć jak beznamiętna maszyna.
To części większej całości. Tak jak ja.
Czyli nigdzie nie idziemy.
Ciekawe, co o tym myśli ocean.
Pociągnijmy – zobaczymy, co się stanie.
Nadal żyjemy w niewiedzy.
Pozostała tylko rękawica... ech.
Czemu to jest prawdziwe?
Wszystkie zepsute szczątki.
Czyjeś ostatnie słowa?
Migocze i blaknie... Może to duch?
To widmo zawsze ma jakieś zadanie i potrzebuje pomocy.
Poszedł straszyć kogoś innego?
Ech, chciałabym wiedzieć, czy to narzędzie, o które prosił...
Abigail, myślisz, że to wygląda jak to... coś, o którym mówił?
Ciekawe, czy to tego szukał ten dziwny starzec?
Cóż, udało mi się coś znaleźć. Ciekawe, czy to tego szukał.
To wygląda na coś, co może się przydać temu dziadkowi.
To byłoby zbyt proste.