Słowa Konstantej
Wiesz, że nigdy nie dostaniesz tej porzeczki?
Chyba mogę to tam położyć...
Gdybym tylko miała własny drogowskaz...
Obawiam się, że ja już się zgubiłam.
To chyba oznacza koniec wyścigu.
Nie martw się, koniec nadchodzi.
Och. Wygrałam.
Ciesz się zwycięstwem póki możesz, ... Wszystko co dobre, szybko się kończy.
Pora skończyć ten... tor.
Po co w ogóle zajmuję się tymi głupotkami?
Muszę znaleźć na to odpowiednie miejsce.
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.
Sama już nie wiem, na co liczyłam.
Och... jest całkiem niezła.
Ile waży jedna myszomarchew?
Jak się mierzy czyjąś wartość?
Nic nie rośnie w ogrodzie mej duszy.
Wszystko, co rośnie, kiedyś umiera.
Ten złoty połysk zniknie pod powierzchnią morza.
Z tego będzie ciężka kotwica.
I w proch się obrócisz.
Domaga się spalonej ofiary.
Zapamiętajmy tego potwora.
Mogę wiosłować i wiosłować, lecz wciąż mam wrażenie, że stoję w miejscu.
Gdzie miałabym się udać?
Będzie z tego ster...
Ach, niewinne dzieciństwo.
Można zostać rycerzem i uratować siebie.
Szkoda.
Trzeba złożyć ofiarę.
Ciekawe, co dostanę.
Hmm. W sumie wygląda na całkiem niezłą zabawę.
Śmierć jedzie na jej czubku.
Coś oddało życie za tę ucztę.
Nie chcę tego jeść.
Utrzyma mnie przez jakiś czas przy życiu.
Ten delikatny blask... uspokaja.
Teraz już nie daje nawet tej odrobiny poczucia komfortu.
Muszę znaleźć na to idealne miejsce.
Ten delikatny blask... uspokaja.
Teraz już nie daje nawet tej odrobiny poczucia komfortu.
Muszę znaleźć na to idealne miejsce.
Na ringu jest cicho i spokojnie, przynajmniej na razie.
Czy potem może być... moja kolej?
Może będzie... f-fajnie?
Chyba... mam ochotę na kawałek ciasta.
Mam teraz niebieskie usta...
Przykro mi, Abigail, podzieliłabym się, gdybym mogła.
Klei się.
Biedny pan królik.