Słowa Konstantej
Niestety powierzchnia źródła uległa krystalizacji.
Co za utrapienie.
Jedna udomowiona istota wystarczy.
Nie dosięgnę ziemi z tej wysokości.
Dwóch tropicieli naraz mogłoby wprowadzić zamieszanie.
O nie, nie byłam dość szybka.
Gorąco!
Widać, że ktoś już rzeźbi w tej dyni.
Koniec przebieranek. Szafa poszła z dymem.
Już i ta wyglądam całkiem elegancko.
Czy mogę skorzystać po tobie, złotko?
Żebym mogła cokolwiek zrobić, muszę przywiązać wołka do tego stanowiska.
Może gdy włosy mu odrosną.
Zawiera maksymalną ilość energii.
Niewystarczający poziom energii.
Ta próbka jest zbyt mała.
Obawiam się, że ten egzemplarz ma zbyt małą masę, aby można go było wystawić w konkursie.
Potrzeba mi wpierw narzędzi i materiałów.
Ktoś już się tym zajął.
Te plany zupełnie tu nie pasują.
To działanie było błędne.
Może kiedy ziemia będzie bardziej stabilna…
Może później. Nie wszystkie starsze panie lubią gotować.
Mhmm. Wspaniale pachnie, złotko.
Za daleko.
Nie położę tego na kapeluszu.
Przecież widać, że ktoś już go stroi.
Nie ma co dekorować topiącego się bałwana.
Jest już wystarczająco wysoki.
Wygodny sposób na to, żeby pustelniczka zmieniła dom.
Obawiam się, że muszę poczekać, aż skończy gotować.
Zajęte.
Najpierw muszę wyjąć zawartość.
Ojej, pudło!
Egzemplarz tego, co mam naszkicować, byłby mile widziany.
Obawiam się, że nada się tylko woda słodka.
Te ryby są zdecydowanie za głęboko.
Wiadomo było.
Hej duch jest już czymś przywiązany do tego świata.
Spróbuję jeszcze raz, jak skończy.
Warunki nie są właściwe.
Obawiam się, że muszę poczekać.
To chyba nie jest właściwa forma płatności.
Niepotrzebne marnotrawstwo.
Mamy już tę recepturę.
Wrócę, gdy będziesz mieć ochotę na dokładkę.
No raczej nie, słonko.
Nie zamierzam się w to mieszać.
Potrzebujemy kłody przepełnionej magiczną mocą.
A niech to... potrzebuje świeżego grzyba.