Słowa Konstantej
Źle oceniłam czas powrotu.
Odzyskałam siłę i animusz!
Pierwszy stopień. Co najmniej!
Chodź no tutaj.
Myślę, że mogłabym to naprawić.
Muszę zebrać wymagane składniki.
Do tego potrzeba specjalnego miejsca pracy.
To mi wygląda na dobrą okazję, by przeprowadzić badania.
Praktyczniej byłoby zbudować ją bliżej miejsca organizacji zawodów.
Nie jestem w stanie tego odłożyć...
Badany zdaje się wykazywać niski poziom witalności.
Trzeba uważać!
Kochanie, postaraj się wykrzesać z siebie trochę więcej energii.
Nie w tę stronę, kochanie.
Ojej, będę musiała sporządzić na ten temat notatkę.
Niech rozpocznie się wyścig!
Skały nad nami wkrótce się obsuną.
Niedopuszczalne.
Hałas! I znacząco kwiatowy zapach?
AUĆ! Kto to?!
Temperatura otoczenia jest niska.
Mój kompas się zdemagnetyzował.
Chyba warto było spróbować.
Teraz nie mogę tego zrobić.
Poziom wody zaczyna wzrastać.
Brzmiało jak coś dużego.
Nigdy nie czytałam o podobnych sprawach!
Ojejku, a cóż to mnie spotkało?
Sytuacja powróciła do normy.
Czyżbym poczuła właśnie kroplę deszczu?
Zdaje się, że moja ochrona uległa osłabieniu.
Dziwne, faktycznie czuję się nieco zmęczona...
Po jakimś czasie zaczynam się jednak męczyć.
Zauważyłam w samą porę. Korzenie prawie zgniły.
Wkrótce nadejdzie noc.
Mniam!
Tego nie można zjeść.
Nie powinnam była tego jeść.
Zaczęło się już rozkładać.
To nie było najświeższe.
Nie zalecam tego jeść.
Nie dałabym rady zjeść tego wszystkiego sama!
To się nada.
Moje oczy są przystosowane do ciemności.
Nie ma co marnować siły na młodzież!
Zdecydowanie za mocne.
Trzeba pracować nogami.
O raju...
Matulu...
Dam radę...