Słowa Konstantej
Remedium na noc.
Miło mi cię podjeść.
Gotowy do działania.
Ta piramida kontroluje piaski.
Ktoś mniej szalony pewnie wolałby się przejść.
Miniaturowy rozdrabniacz cząsteczek.
Zdrowa, naturalna przekąska.
Chyba sporo waży.
Prąd aż w nim buzuje.
Uplotłem ją naprawdę porządnie.
Naprawdę nieźle pokłuje.
Na zimno niewiele można tym osiągnąć.
Wypalają mi dziurę w kieszeni!
Nie ma co się pieklić.
Trochę ostygły, ale można nimi wyrządzić szkodę.
Chciał mnie zjeść!
Ale mała, urocza rozgwiazda!
Paskudna niespodzianka.
Chyba lepiej na tym nie stawać!
Przyskrzyniona.
Skrzynia z niespodzianką!
Zdecydowanie więcej pojemności.
Bardzo to wygodne!
Czuję się, jakby ktoś próbował mnie przed czymś powstrzymać.
Mmmm, jedzonko dla drzew!
Aż się gotuje.
Brak tu wsparcia.
Ledwo wiąże koniec z pnączem.
Kładzie kamień węgielny.
Nasiono.
Ale tym można walnąć!
Może Willow będzie chciała się nimi pobawić?
Szybko stały się ulubionymi rekwizytami Wesa.
HAL szepcze mi do ucha słodkie kłamstwa.
Aż się prosi, aby nań eksperymentować.
To chyba jakiś religijny artefakt.
Gdyby tak mieć teraz nieco herbaty...
...Maxwell znów zostawił swoje rzeczy w przejściu.
...Maxwell znów zostawił swoje rzeczy w przejściu.
Upiorny amalgamat funkcjonalności. Być może nauka *może* posunąć się za daleko.
Cóż może kryć?
Nie kręci się zbyt dobrze.
Żeby chociaż był prawdziwy.
Wigfryda ciągle zasadza się, aby mnie tym trzepnąć?!
Ta trzepaczka do jajek jest pokrzywiona i sfatygowana.
Mam kilka poplątanych teorii.
Poradzę sobie z wkładaniem butów, dziękuję bardzo.
Zdaje się, że Wiklińska miała kota.
Trąci stęchlizną.
Żywność i kubek! Klasyczny zestaw przetrwania.