Słowa Konstantej
Niewykluczone, że pozwala kontrolować polarność całego wszechświata.
Przetrwa nawet najbardziej zaawansowane eksperymenty.
Metalowy ziemniak skrywający wielką, straszliwą moc...
Pierścień zdolny do skupienia międzywymiarowych energii.
Wszystko stałoby się jasne.
Nie ma już w czym spać.
Jak nie śpię, zaczynam wariować.
Wygląda niebezpiecznie.
Kłujący i oślizgły.
To chyba narządy rozrodcze.
Kolejny oślizgły wypustek.
Oślizgły słup.
Małe oślizgłe ramiona.
Pewnie śmierdzi niemiłosiernie, ale chyba warto jej się przyjrzeć.
Teraz musi się schłodzić.
Mam co do tego paskudne przeczucie...
Jestem po drugiej stronie tęczy?!
Od patrzenia na to kręci mi się w głowie... albo... robię się bryłowaty?
Teraz nie będę musiał się już martwić natrętnymi spojrzeniami.
Co to może być? Może się z tym prześpię.
Nikogo już nie będzie niepokoić.
Czy kiedykolwiek stało się coś złego po zajrzeniu do skrzyni?
Coś tutaj nie pasuje...
Ciekawe, skąd to pochodzi?
Ktoś wie, co ostatnio w trawie brzęczy?
Małe kawałki tulecytu.
Zajeżdża chemikaliami.
Na pewno znajdę je sam.
Wygląda, jakby wiedział, co robi!
Ktoś inny znalazł je szybciej.
Coś tu chyba jest w pobliżu.
Chyba nie ma już czego szukać.
Znalazł!
Chyba z takiej odległości ich nie wywęszy.
Powinienem za nim pójść.
Prowadzi kogoś innego.
Wynocha z mojego ogrodu, sio!
Lepiej tego nie LEKceważyć.
Suchutkie.
Raju! Nie ma mowy, żebym ją pocałował!
Skacze jak szalona!
Zwykła dziura w ziemi.
Aż się prosi, żeby go ściąć.
Coś tu wystaje.
Jest taki czerwony, bo przepełnia go nauka.
Gotowanie jest proste, jak rozumie się chemię.
Pomidor niebywałych rozmiarów.
Garść dziwnych nasion.
Ale fajny kapelusz.
Ten kapelusz wręcz emanuje stylem.