Słowa Konstantej
Gdyby tak naprawdę zebrać się w sobie, można byłoby szturchnąć kogoś z naprawdę daleka.
Makiawelizm w czystej postaci.
Makiawelizm w czystej postaci.
Zapętliło się po wsze czasy.
Nigdy nie pamiętam, jak się porusza.
Nigdy nie pamiętam, jak się porusza.
Kulu, kulu!
Mam nadzieję, że nie przyciąga pająków.
Czas na życzenie. W imię nauki.
Ciężko znaleźć w okolicy dobrą butelkę.
Po tych całych słodyczach mogą mi się przydać.
Nie wierzę w takie rzeczy.
Chyba przybywa z innego świata. Świata wyłudzeń.
Ciekawe, gdzie podziała się reszta?
To chyba jakiś religijny artefakt.
Już sam dotyk sprawia, że chce mi się o wszystko targować.
Trochę grzeje.
We wnętrzu pełno jest czyichś marzeń z dzieciństwa.
Kiepsko radzi sobie ze skokami.
To jakaś odmiana rośliny.
Odbiera sygnały z innego wymiaru.
Czyżby narzędzie do testowania właściwości aerodynamicznych?
Niestety, za mały rozmiar. Nie dam rady uciec.
Już nigdy nie będzie im dane przewodzić prądu.
Nie ma czasu na igraszki!
Świetnie. Gdy będzie trzeba zatkać jakąś wannę, będzie jak znalazł.
Wolę zamki błyskawiczne.
To był tak gorący hit sezonu, że aż stanął w płomieniach.
Moja duma i chluba poszła z dymem!
Ciekawe, jaką ocenę dostanie moja zdobycz!
Waga: Imię wędkarza:
Waga: Imię wędkarza: Ale sztuka!
Nie chcę się przechwalać, ale... Waga: Imię wędkarza:
Waga: Imię wędkarza: Ta mi NIE uciekła!
Mmm, a co to się gotuje?
Chyba zrobiłem to źle.
Mogę naukowo zmierzyć ciężar moich plonów.
Waga: Zebrano dnia: Nieźle.
Waga: Zebrano dnia: Kto by pomyślał, że urosną takie duże.
To takie przeciętne, że waga nawet nie chce pokazać jego ciężaru.
Trochę dziko, trochę swobodnie.
Sprzęt zimowego survivalisty.
Pieczony kinol.
Lekka, delikatna trąba.
Gruba, włochata trąba.
Któż raczy wiedzieć, co się po drodze zabrało.
Prawdziwy naukowiec zawsze chce odkrywać nowe obszary!
Kolejny rodzaj ziemi.
Kolejny rodzaj ziemi.
To dzieło moich rąk zrobione z własnej brody!