Słowa Konstantej
Pojedynczo i po kolei, co?
Wstawaj i dawaj, olbrzymie!
Trochę tu jakby brak miejsca.
Mogłabym tu użyć zwykłej, starej wędki.
Nie chciałabym zepsuć tego, nad czym pracuje Warly.
Nic a nic mu nie ufam.
Marnuję czas.
Utknęło.
Będę trzymać się z dala.
Szkoda. Ktoś mnie ubiegł.
Trudno się połapać w tych zawodnikach!
Widział ktoś mojego zawodnika?
To nie jest moja mocna strona.
Chyba już rozumiem.
Wiem wszystko, co trzeba o tym wiedzieć.
Kurczaki, spudłowałam!
Lepiej pójdę po więcej wody.
Ja pójdę po więcej wody, a wy zróbcie sobie przerwę!
Nie zadziała bez odbiornika.
Hm. Nie znam tego modelu.
Zepsułabym maszynerię.
Zawsze mieszają mi się naczynia i talerze.
Przecież już jest na talerzu.
Trzeba trzymać stałe tempo, jak przy linii produkcyjnej!
Jeszcze to załapię!
Niech to. Na pewno jest na to jakiś sposób.
Teraz nie mogę.
Bez pośpiechu.
Nie. Wiem, że nie jestem mile widzianym gościem.
Nie zamierzam dotykać własności WX-a.
Nie chciałabym zepsuć tego, nad czym pracuje Warly.
To jakieś chochlicze sprawy.
Nie moja sprawa.
Trochę tu jakby brak miejsca.
Brudnej roboty nie wykonuje się za dnia.
NIGDY nie odważyłabym się sięgnąć po niewłaściwe narzędzie.
Skóra gładka jak trawiona stal.
Nie ma mowy, nie będę golić cudzego wołka.
Daleko poza moim zasięgiem.
Nie usiądę na kimś innym.
Kto to widział wyścig bez zawodników?
Zaraz pęknie!
Bez pośpiechu.
To dość niepraktyczne.
Nie zamierzam dotykać własności WX-a.
Nie chciałabym zepsuć tego, nad czym pracuje Warly.
To jakieś chochlicze sprawy.
Nie moja sprawa.
To powyżej mojego poziomu.
Phi. Dziecko by to zmontowało.