Słowa Konstantej
No, nie ma to jak pomocna... noga. Ha!
Założę się, że mogę to naprawić.
Odrobina ciepła załatwi sprawę.
Mechaniczne zajęcia są bardzo kojące.
Szkoda, że nie mamy tu siatki na komary.
Jak się odpowiednio zbliżymy, będziemy mogli to zebrać.
Morze jest pełne jedzenia, nie?
Ulubione narzędzie brygadzisty.
Teraz wszystko powinno być suche i bezpieczne.
Można zawinąć rzeczy na później.
Naprawdę przydałoby ci się trochę słońca.
Jestem taki głodny, że mógłbym zejść... króliczka?
Jak skwarka.
Tak jakby, wiesz... Zakładasz krzak i jazda.
Poprawia wszystko.
Nie ma żadnych obowiązków. Biedactwo.
Jak się tam trzymasz?
Nigdy nie lubiłam, jak mi motyle latały w brzuchu.
Ich przyszłość nie uwzględnia lotu.
Żyje z ciężkiej pracy innych.
To powinno załatwić sprawę.
To jeszcze nie koniec.
No cudnie, przegapiliśmy okazję.
To mi doda energii!
Kłujący.
Zgadnij, kto wygrał to starcie.
Znacznie mniej kłujący.
Smaczny, ale trochę ostry. Ha!
Od razu bezpieczniej.
Wygląda nieco wymyślnie, ale spróbuję!
Długo już nie pociągnie.
Miejmy nadzieję, że wystarczy do świtu.
Zdrowy płomień.
Wkrótce zgaśnie.
Przytulniej już się chyba nie da.
Moja siostra bała się ciemności.
Budzi wspomnienia.
Powinnam zabrać go ze sobą, jeśli zamierzam zejść pod ziemię.
Opuścić kopalnię!
Na pyszne słodkości.
Solidna rzecz.
Lepiej załaduję tę armatę.
No to cię rozweseli!
Chyba ma przerwę.
Samo się nie zbuduje.
Serio sprawia, że jest tu bardziej elegancko, no nie?
Montaż nie powinien zabrać zbyt wiele czasu.
Zbudowałam to, ale teraz nie jestem pewna, co mam z tym zrobić...
Pora zaszaleć! Ha!
Nie lubię zbierać durnostojek.