Słowa Konstantej
Ktoś mnie uprzedził.
To szkło przeszkadza, nie?
Trzeba zaczekać, Lucy.
Muszę się zająć zwierzakiem, którego już mam.
Ten zwierz nie dorównuje wzrostem łosiowi, ale i tak jest dla mnie za wysokie.
Już jeden taki stworek mi pomaga.
Chyba byłem nie dość szybki.
Palimy się, Lucy!
Tę dynię już ktoś wycina.
Lepiej to niż drzewo.
Aj! Czyżbym źle wyglądał?
Możesz mi podać moją kraciastą koszulę, jak już tam jesteś?
Lucy, widzisz gdzieś jakiegoś wołka do przywiązania?
Trza poczekać, żeby włosy odrosły.
Gotowe do działania!
Za niski poziom energii.
Mogłem wrzucić to maleństwo z powrotem do wody.
Ta sztuka jest za mała, co?
Muszę coś tam włożyć.
Ups, przepraszam. Ktoś już tego używa.
Przykro mi, ale to niewłaściwe plany.
To tu nie pasuje.
Spróbuję jeszcze raz, kiedy wszystko się uspokoi.
To nie moja bajka, przepraszam.
Tylko ostrożnie. Nie przypal.
Muszę podejść bliżej, co nie?
Nie mogę tego po prostu wrzucić na kapelusz.
Już ktoś go stroi.
Chyba się topi.
Za wysoko.
Pusto, co? Spróbuję później.
Lepiej poczekać, aż żarcie się ugotuje, co?
Przepraszam! Poczekam, aż skończysz.
Lepiej się upewnić, czy w środku niczego nie ma.
Pudło!
Nie narysuję ładnie, jeśli nie będę miał przedmiotu przed oczami.
Woda morska zazwyczaj nie nadaje się do podlewania.
Ta mała wędka za bardzo mi nie pomoże.
Nie mów tak, Lucy!
Lucy nie da mi spokoju, jak nie spróbuję.
Spróbuję za sekundę.
Nie działa. Może to i lepiej.
Wpychanie się do kolejki jest niekulturalne.
Zawsze warto spróbować, co?
Hmm... czy oni... eee...
Bez sensu mieć dwie takie same receptury.
Już coś tu jest.
Nie, to nie tak.
Nie dziś.
Potrzebuje magicznej kłody, co nie?