Słowa Konstantej
Potrzebuje grzybnych zarodników, co nie?
Chyba to nie ich środowisko.
To tu chyba nie pasuje.
Chyba nie działa w jaskiniach, co nie.
Powoli, kolego, nic nie rozumiem.
To chyba zły pomysł.
Nie wygląda mi to na magiczny kamień.
Wolałbym drewno.
Niee. Pasuje tu coś długiego i cienkiego, ale nie to.
Poczekam z tym, aż trochę się uspokoi.
Przydałoby się tu najpierw trochę posprzątać.
Nie teraz. Zaraz będzie ciemno.
Muszę grzecznie zaczekać.
Śpi.
Najpierw muszę użyć tego, co już tam jest.
Nie ma co go przebierać, skoro nikt go nie zobaczy, nie?
Trza poczekać, aż małe drzewko odrośnie, no.
To nie wystarczy, co nie?
To tu chyba nie pasuje.
Trzeba przebudować, co nie?
Mam coś dla ciebie, jak będziesz mieć chwilkę.
Hmm... czy oni... eee...
Musisz zrobić wpierw miejsce, tak?
Czasami trzeba się wyspać.
Mam coś dla ciebie, jak będziesz mieć chwilkę.
Hmm... czy oni... eee...
Musisz zrobić wpierw miejsce, tak?
Czasami trzeba się wyspać.
Bez sensu mieć dwie takie same receptury.
Nie jesteś zbyt rozmowny, co?
Wybacz, ale to chyba na ciebie nie zadziała.
Nie chcą się mnie słuchać.
Nigdzie się nie wybiera.
Ktoś tu nie jest w humorze, co?
Chyba najpierw muszę sobie sprawić wołka, co?
Niby jak mam przywiązać wołka, który daleko stoi, co?
To może spróbujemy jeszcze raz?
Lucy, nie śmiej się ze mnie.
To trudniejsze, niż wygląda, nie?
Mam dobre przeczucia.
Nie mogę, póki nie zgłoszę wołka do konkursu.
Może dałoby się znaleźć zamiast tego jakieś karibu?
Przepraszam, kolego, ale pora się ruszyć.
Poczekajmy, aż trochę się tu uspokoi, tak?
Mógłbym do tego po prostu użyć mojej starej wędki.
Nie chciałbym tego sknocić.
Drzewa przemielone na... papier? Świętokradztwo!
Samo powietrze.
Nieźle utknęło.
Ile klątw mi trzeba, co?