Słowa Konstantej
Szlag by to. Musiał zgubić trop.
Widzisz coś, koleżko?
Chyba nic tutaj nie ma.
Chodźmy szukać tych kociaków, co?
Chyba czekał na mnie.
Brodawkowy drań uciekł!
Zaraz się zawinie.
Prawdziwy koszmar!
Bez mocniejszego narzędzia będę w lesie.
Skończyło mi się światło!
Piachu mi się do brody nasypało.
Ups!
Au! To nie było miło.
Widzisz, Lucy? Pomagają!
To jak, Lucy, masz lepszy pomysł?
Tak to każdy by się obudził. Brr.
Nie wygląda najlepiej.
Potrzebujemy czegoś mocniejszego, co?
Waga:
Waga: Nieźle, co?
Kraciasta koszula jest ciepła nawet w deszczu.
Robi się mokro, co nie?
Kurczaki, nie trafiłem.
Ups! Chyba trochę mi się omsknęło, nie?
Świecę się jak fajerwerki na pierwszego lipca!
Ech, pewnie i tak byłem chodzącym zagrożeniem pożarowym.
Obrzydliwe miejsce!
O, kurka wodna. Gotowa, Lucy?
Brzmi jak coś dużego, co nie, Lucy?
Co jest?
Hej, Lucy, chyba wpadłem na pomysł nowego wzoru!
Chyba powinniśmy zbliżyć się do miejsca startu, co?
Chyba o czymś zapomniałem.
Powinienem zrobić miejsce dla innych łodzi. Inaczej byłoby niegrzecznie.
Lucy, konie pewnie są teraz zajęte.
Czym ja sobie na to zasłużyłem?
Sezon łowiecki rozpoczęty!
Stawaj do walki!
Przerobię cię na bekon!
To twój koniec!
Ku północy!
Przygotuj się na rąbanie!
Chyba wystarczy.
Myślałem, że lepiej mi to pójdzie.
Przepraszam!
Przepraszam!
Jutro o tej samej porze?
To nie jest w porządku.
To nie jest w porządku.
To nie jest w porządku.