Słowa Konstantej
Wygląda na to, że nie wyciosano tego do podróży po otwartym morzu.
Przepraszam! Spróbuję bardziej się postarać!
Nie! Tylko nie drewno!
Hmm, niedobrze.
Trzymaj się, Lucy, chyba mamy towarzystwo.
Mam nadzieję, że to klon.
No, o ogrodnictwie to nauczyłem się dużo!
Chyba niczego mi nie urwało.
Ratuj się, Lucy!
Ziemia się rusza!
Może powinniśmy spróbować gdzieś indziej.
Słyszysz drapanie, Lucy?
Patrz na tego królika, Lucy!
Bingo!
Coś pełza w ziemi.
To po prostu nieeleganckie, tak?
Nauka wyostrza umysł. A co ostre, to dobre.
Lucy nigdy nie da mi o tym zapomnieć.
No i proszę.
Padliśmy jak pień, co nie?
Wasza Wysokość!
Wasza Wysokość!
Wasza Miłość!
Wasza „Wysokość”, tak?
Wasza „Królewska Mość”, tak?
Wasza „Miłość”, tak?
Cała ta ciężka praca na marne.
Nie udało się, Lucy.
Dziękuję.
Chyba już to wszystko wiem.
Chodzi za nami, Lucy!
Co mnie ugryzło, u diaska?
Nie podoba mi się to światło.
Dzięki za schronienie, kolego. Niestety i tak cię zetnę.
Musisz się bardziej postarać.
Chyba ma ochotę się zabawić, Lucy!
Musimy znaleźć więcej śniegu.
Nie ma szans, nie urośnie.
Trzymaj się mocno, Lucy.
O rany!
No... To o czym lubią gawędzić rośliny?
Jak leci, kwiatuszku?
Daj mi znać, gdyby inne rośliny ci się naprzykrzały. Pokażę im, co potrafi moja siekiera!
Często tu rośniesz? Daj spokój, Lucy, to było zabawne!
Miło było pogadać, kwiatuszku?
Auć!
No i koniec z nęceniem.
A może innym razem, co?
Szkoda, chyba zostałem sam.
Chce chyba zwrócić na siebie uwagę.